sobota, 16 sierpnia 2014

Epilog

*Jakiś czas później*

Zajęło mi to trochę aby pozbierać się Pogrzeb Niall'a,Harry,Maggie i inne.Ale teraz postanowiłam być z Harry'm tylko...Jest za późno. Przeprowadziłam się mieszkam w Austrii.Maggie ma już prawie pięć lat. Za tydzień jej urodziny a ja nie mam dla niej żadnego prezentu. Chciałabym żeby Harry odwiedził Maggie w jej urodziny i dlatego do niego dzwonie.Mam dziwne uczucie.

-Halo?-usłyszałam jego ochrypnięty głos
-Cześć, Harry tu Summer
-Tssaaa-westchnął
-Dzwonię żeby się zapytać albo może noo...uhh poprosić. Maggie ma niedługo urodziny i czy chciałbyś/mógłbyś przyjechać?
-Tylko macie tam jakieś dobre hotele w tej Australii?
- Austrii -poprawiłam go -Tak jest parę...Dokładniejsze informacje podam Ci SMS okej?
-Tak tylko wiesz...Maggie może źle reagować na Emily -westchnął
-Oh- udałam przejętą -A może zabrałbyś ją do siebie ? Tak na około tydzień?
-Dobry pomysł!
-To kiedy po nią przyjedziesz?
-Po jutrze żebym mogła ją spakować?
-Okej?
-W jakim mieście mieszkasz?
-W stolicy, Sweet Street 7
-To do zobaczenia
-To do zobaczenia
Poszłam do pokoju Maggie i patrzyłam jak się bawi.
-To co idziemy spać?
-A kompu kompu?
-To jutro rano będzie kompu kompu dobrze?
-Dobrze!
Chwilę ją usypiałam a następnie poszłam do swojej sypialni.Zaczęłam pisać list.Tak,list.Po skończeniu go,nie miałam siły by iść pod prysznic więc w jeszcze brudnych ubraniach położyłam się.Wstałam około 7,wzięłam prysznic i się przebrałam.Zaczęłam pakować rzeczy Maggie.Gdy ta jeszcze spała.Zostawiłam 3 komplety.Walizki położyłam przy szafie.Cały dzień spędziłam na zabawie z Maggie.Bo w końcu to nasz ostatni dzień razem.WYKĄPAŁAM A NASTĘPNIE położyłam małą spać.Tak samo ze mną.Spałam z nią w jednym łóżku żeby ostatni raz chociaż móc ją przytulić.Rano wstałam ładnie...na tyle ile mogłam ubrałam siebie i ją.Dostałam SMS od Harry'ego że przyjedzie za 30 minut.Wyszłam z Maggie i podeszłyśmy do domu obok.
-Cześć Cody!Słuchaj czy mógłbyś się przez maksymalnie godzinkę zająć Maggie,proszę?
-Nie ma sprawy!Wpadniesz z nią wieczorem?
-Wiesz ojciec ją zabiera dzisiaj na jakiś czas bo mała ma urodziny a on ma pieniądze.
-Oh przecież wiesz że z tobą jest jej i tak lepiej.To więc jak wpadniesz na noc filmową?
-Chyba nie bo miałam zamiar jechać do jakiegoś SPA na 2 dni no wiesz-
-Okej to co do zobaczonka ?
-Nomć paaa paaa paaa ! -Przytuliłam go i dałam szybkiego całuska w policzek.
*Oczami Harry'ego*
Stanąłem pod podanym adresem.No chyba nie zaoszczędziła na domku.Zapukałem a następnie wszedłem do środka.
Summer ♥
-O cześć Harry-przywitałam mnie szczupła,zadbana,piękna i wesoła kobieta.Miała piękne włosy,strój a raczej kombinezon.Dała mi szybkiego buziaka w policzek i odeszła.
-Maggie jest u sąsiada domek po lewej.
-Dlaczego?
-Żebym mogła ją spakować?-odpowiedziała pytaniem na pytanie.
-Najpierw zanieś może walizki do są w pokoju Maggie.Na górze pierwszy po lewo!-poszedłem na II piętro i wszedłem do pokoju Maggie.Całkiem przytulnie.
*Oczami Summer*
Pobiegłam do kuchni.Otworzyłam górną szafkę wyciągnęłam list i położyłam go na blacie.Otworzyłam szufladę wyciągnęłam broń,odłożyłam ją na blat.Szybko się przeżegnałam i wzięłam broń z blatu.Skąd mam broń.Kiedyś...Jak przeprowadziłam się do Austrii kupiłam ją.Z tego powodu że mieszkam sama z dzieckiem w niebezpiecznej okolicy.Ale wracając... Wycelowałam w serce.Które jest już tak zranione że nie da się go naprawić.Zamknęłam oczy.Odbezpieczyłam* i strzeliłam.Przed moimi oczami zaczęły pojawiać się obrazy z Maggie,Harry'm ale nie tym złym a którego go uważałam tym dobrym i troszeczkę Niall'a.Na końcu widziałam już tylko Harry'ego.Pewnie dlatego że to on był moim życiem.


*Nie znam się na broni :/

*Harry*
Usłyszałem huk.Pewnie Sunny coś zbiła.Wziąłem walizki i ostrożnie schodziłem z nimi po schodach.Poszedłem do kuchni po szklankę wody.A to co zobaczyłem mnie zabiło.Zabiło od środka.Sunny leżała na płytkach.A z jej serca wylewał się potok krwi.Zadzwoniłem po policję z którą ciężko było mi się dogadać.Po paru minutach przyjechali.Spisali mnie.Oczywiście zajebista policja w której tylko jedna osoba mówi po angielsku.Na stole znalazłem list.Zostawiłem go dla siebie.Musiałem zostać tydzień w tym cholernym kraju a potem gdy przyjechałem do Anglii zostałem sam z Maggie.I co wieczór czytam ten list...


Drogi Harry
Jeżeli to czytasz to znaczy że nie mam mnie już na tym świecie.To była dwu dniowa decyzja.Maggie jest już tylko twoja.Gdy powiedziałeś mi że jesteś w związku już nie wytrzymałam.Za bardzo Cię kocham.A raczej kochałam bo nie ma mnie już ''tam''.Wiem że w tym ta sprawa z Niall'em ,Maggie twoje życie jest gorsze prze mnie.Przepraszam,wybacz mi. 



Kocham Summer



Nie wytrzymałem tego dnia nie wytrzymałem.Podarłem ten list a następnie spaliłem.Maggie zawiozłem do babci.Razem z wszystkimi rzeczami i zabawkami.Powiedziałem że wyjeżdżam.Zaczynam nowe życie takie jakie było przed Summer.






UWAGA A WIĘC DRUGA CAŁKIEM ODMIENNA CZĘŚĆ ''STORY OF MY LIFE'' NOWY TYTUŁ ,NOWI BOHATEROWIE ,NOWA FABUŁA,NOWE KONTO!

http://marzeniasiespelniajafanfiction.blogspot.com/

Mam nowe konto dlatego że po prostu nie chce pisać na tym teraz do tego FF mam dużą wenę i rozdziały będą częściej :) 

Konto : 

pricesslittle727@gmail.com

Fajnie jakbyś skomentowała ostatni rozdział :/

sobota, 26 lipca 2014

Zapowiedź


Następny będzie...Epilog...Tak epilog... :/
POJAWI SIĘ ON DNIA 4 SIERPNIA
A EPILOG NA FEAR 4/5 SIERPNIA 

niedziela, 6 lipca 2014

Rozdział 30 - Go Styles! Go!

Co by teraz zrobić?Czekałem na to 3 lata a teraz mam w głowie pustkę!Kurwa,do tego teraz się przeprowadzam.Znaczy lepiej,kończę pakować pudła.Dom nie jest urządzony a tu nie mogę zostać ponieważ jutro wprowadza się tu moja siostra.
-Summy...Mogę się do Ciebie wprowadzić?-zapytałem bez żadnych emocji
-Czekaj,co?
-Półtorej tygodnia maksymalnie dwa!Okej?
-No ale ty masz mieszkanie?
-No tak ale oddaję je siostrze a w nowym kończy się remont to jest tylko półtorej tygodnia około 11-12 dni!
-Tydzień.-zaproponowałam
-Półtorej.-on zaproponował
-Tydzień.-zaczęłam się z nim kłucić
-Półtorej.-on zaczynał się odszczekiwać
-Tydzień dwa dni-chciałam skończyć tą rozmowę
-Tydzień trzy dni
-Dobra.
-Dobra-a tak właściwie czemu się zgodziłam, bo nie pamiętam?
-Zaraz wracam
-Okey -wrócił po około minucie trzymając w jednej ręce mała która bawiła się jego loczkami Ja też to lubię Kurwa.Zachichotałam sama z siebie,nawet dość głośno.Harry spojrzał się na mnie zabawnie a ja...A wracając do tematu w drugiej dużą torbę.
-Mama!Hally mnie gilgocze !- Tylko że z ostatniego słowa nie zrozumiałam za dużo bo za bardzo się śmiała.
-Mała, nie Harry tylko tata!
-Tata?
-Tak tata
-A ja jus mam tatusia
-Nie masz bo to ja nim jestem wiesz?
-Ty?-Dotknęła paluszkiem Harry'ego w nos
-Ja-Pokazał jej dołeczki
-Mama,a gdzie 2 dada ?
-Nie ma go -powstrzymywałam łzy
-Taty nie ma i już nie będzie-Harry zrobił dziwną minę nie wiedząc o co chodzi.Gdy zszedł ze schodów położył małą na ziemi i podszedł do mnie.
-Co jest?
-Nie żyje,Niall nie żyje
*Harry*
O boże,trochę mi przykro no ale halo.Jeden punkt dla mnie!Nie odezwałem się.Drogę przetrwaliśmy w ciszy.Jechaliśmy 20-25 minut?Coś takiego.Weszliśmy do dobrze urządzonego małego - w porównaniu do mojego domu.
-To gdzie mogę zostawić rzeczy?-przerwałem długą ciszę
-Pierwszy pokój w lewo
-Okej-odniosłem torbę do podanego pokoju nie zwracając na jego wygląd
-Mogę zrobić kolację,jeśli chcesz...
-N-nie nie mam ochoty jeść.Możesz iść położyć małą,bo leży na kanapie?
-A kąpiel coś takiego?Hmm?
-Jest zmęczona na razie niech się chociaż z 30 minut zdrzemnie-poszedłem do dobrze urządzonego salonu.Wziąłem malutką na ręce i... nie widziałem gdzie jest jej pokój.
-Maggie gdzie twój pokoik ?
-Tam -wskazała paluszkiem na białe drzwi,zaniosłem ją i utuliłem do snu.Brzydki jest ten pokój - pomyślałem.Wszedłem do salonu-nie było jej tam,przeszedłem też całą kuchnię i również jej tam nie było.Przeszedłem każdy pokój- nie licząc łazienek ale nie było jej tam-światła były zgaszone.Usłyszałem dźwięk rozbijanego się szkła.Gdzieś z dołu.Może piwnica.Parę sekund szukałem schodów prowadzących do piwnicy.Gdy je znalazłem szybko zbiegłem po nich.Na końcu dość długiego korytarza było roztrzaskane na 1000 kawałeczków lusterko obok tego taboret i sznur zapleciony kończył się on na szyi Summy która weszła na stołek,zamknęła oczy a ja w tym czasie zacząłem biec jak najszybciej potrafiłem.Ona słysząc że biegnę zeskoczyła ze stołka.Ułamek sekundy później byłem przy niej.Podniosłem ją do góry i zsunąłem sznurek z tej szyi.Położyłem ją na podłodze.
-Summy,Summy-delikatnie uderzyłem ją w policzek.Sprawdziłem puls-żyje.Nie wierze że to robię.
Wymierzyłem jej policzek.Po paru sekundach otworzyła oczy.
-Dlaczego to zrobiłeś!?!?-zaczęła na mnie krzyczeć
-Uratowałem Cię?
-Tak!Dlaczego?!?Nie mogłeś pozwolić aby już nie żyła?Nie!
Muzyka
-Nie możesz tego robić!Nie możesz odchodzić!
-Dlaczego?-zapytała płacząc
-Nie możesz
-Ale Harry ja nie dam rady nie rozumiesz tego!!!Kurwa odpierdol się!!!
-Nie!!!Pomogę Ci,rozumiesz?Jestem tutaj-złapałem ją za nadgarstki
-Ale to boli- płakała
-Cii -przytuliłem ją
-Harry,ja nie potrafię
-Potrafisz wierzę w to-powiedziałem prawdę
*Perspektywa Summy *
Płakałam w jego tors.Jestem głupia.Jestem skończoną idiotką.Mam tego dość.Co pomyśli moja matka,pani Maura co pomyślą ludzie?Kurwa mać.
-Idź się połóż spać,okej?
-Okej-poszliśmy na górę weszłam do swojej sypialni po piżamę i poszłam do łazienki się przebrać.Nie mam siły.Zmyłam tylko makijaż.Jutro wezmę prysznic.Weszłam do sypialni i zobaczyłam Harry'ego leżącego na podłodze przykrywającego się kocem.
-Co ty tu robisz?
-Skąd mam wiedzieć co będziesz robić?
-Harry naprawdę będzie ok
-Nie nie będzie ok
-Leć do drugiego pokoju
-N I E -podeszłam do łóżka i rzuciłam mu poduszkę
-Nie zimno?
-Przecież mamy lato z tego co słyszałem !
-Aha?
-Smacznych snów
-Dziękuje
Położułam się na łóżku i odpłynęłam w krainę Morfeusza.To co zobaczyłam w śnie mnie przeraziło.
Sen:


Niall.Stał tam Niall w swoich ciasnych Jeansach i czarnej koszulce.
-Summer- Niall powiedział do mnie Niall
-Niall- powiedziałam do niego 
-Posłuchaj mnie.Masz żyć normalnie jakby mnie nigdy nie było.Bez żadnej żałoby ani nic takiego.O to ciebie tylko proszę.
-Niall...
-A i jeszcze jedno.Bądź z Harry'm.Uwierz wiem co mówię.Summer to jest dość skomplikowane ale wiem co mówię.


Obudziłam się.Przy drzwiach stał.Jakby przezroczysty Niall.
-To nie było złudzenie.Proszę posłuchaj tego co mówiłem.Żegnaj

Boże.Harry?Może Niall mówi prawdę?Po pogrzebie Niall się z tąt wyprowadzam.Jedno jest pewne.W innym kraju zacznę nowe życie.



____FUCK!Dni mi się pomyliły i myślałam że rozdział ma być w niedzielę :<
Wiem krótki ale chciałam go dodać jak najszybciej.W ŚRODĘ NEXT NA FEAR

środa, 2 lipca 2014

Rozdział 28 /29 -I co kurwa?Jest ta jebana moc!

Piosenka


To uczucie mnie zniechęciło.Co czego?Do życia,że nie chce już żyć a nawet nie potrafię.Boli,to boli.Zapominając o istniejącym świecie zalałam się łzami i myślałam w jaki najprostszy sposób się zabić.Nie chcę zostawiać samej Maggie ale muszę nie będę mogła dalej funkcjonować.Co to za świat?Nie mógł sprawić abym to ja zginęła?Niall by sobie ułożył życie.A ja?Ja nie potrafię.To za bardzo boli,zdecydowanie za bardzo boli.Muszę podjąć decyzję,co zrobić z Maggie.Bo nawet nie myślę o dalszym życiu.Łatwiej mi będzie się zabić niż dalej żyć.Czy wspomniałam że to strasznie boli?Czuję pustkę...pustkę w sercu.3 lata...zabrali mi coś do czego byłam przyzwyczajona,coś do czego mogłam powiedzieć wszystko,coś co zawsze poprawiało mi humor,coś co od 3 lat było dla mnie WSZYSTKIM?To znaczy że już nie mam nic?Tak...nie mam Maggie.Muszę coś wykombinować.Ale nie teraz,nie dzisiaj.Jutro,jutro.Ale co?Dom dziecka?Nie mogę jej tego zrobić!Moi rodzice?Nawet nie myślę o tym jakie okropne miała by życie.Kto jest jeszcze Matka - ja czyli nie     Ojciec- Niall czyli nie   Dziadkowie-Odpadają!A może rodzice Niall'a?Kochali...Kochają ją.Chyba.Dom dziecka-odpada absolutnie.Ojciec,Matka,dziadkowie...No właśnie ojciec!Harry!Tak!Jutro muszę wszystko załatwić!Ale...Niall nie żyje.Znowu zalałam się łzami,leciały grubym strumykiem po moich policzkach.Niall,jego znajomi,rodzice,rodzina,przyjaciele.Muszę do nich  zacząć wydzwaniać.Ale co ja im powiem?Że nie wiem co się stało?Od kogo się dowiem?Lekarz?Może.Podeszłam do niego,jak najszybciej.
-Cz-czy wie p-pan c-co się stało p-panu Horanowi?-zapytałam łamiącym się głosem i starałam się nie rozpłakać przy lekarzu
-A kim była pani dla niego?
-Narzeczoną...byłą narzeczoną-Nie hamując żadnych łez spojrzałam na lekarza,nie wiem jak źle wyglądam ale chyba bardzo źle czytając jego minę.
-Proszę iść do łazienki...ogarnąć się-Zrobił cudzysłów w powietrzu- i przyjść
-D-dobrze-Jak lekarz prosił tak też zrobiłam.Gdy spojrzałam w szpitalne lustro zobaczyłam wrak.Łatwo powiedzieć..minęło parę minut i jestem wrakiem a co dopiero jutro?Ale wracając do tematu...byłam cała blada,tusz razem z eyelinerem na mojej twarzy się rozmazywały,moje ręce zaczęły dygotać,miałam uczucie że zaraz zacznę wymiotować albo gorzej.Przemyłam twarz wodą,skorzystałam z toalety i wyszłam.Bez pukania -całkowicie o tym zapominając-weszłam do gabinetu lekarza.Siedział na krześle i stukał coś w komputerze.
-Prze-przepraszam
-A więc..pan Horan zginął w wypadku samochodowym,jechał o ile wiem zdecydowanie za szybko-najprawdopodobniej się spieszył i wjechał do rowu.Karetka została zawiadomiona dopiero 20 minut po wypadku i przez to też życie pacjenta się wachało.Gdy byliśmy w karetce pan Horan był po prostu w złym stanie i spał i gdyby nie gwałtowny spadek adrenaliny to pewnie pan Horan byłby jeszcze w śpiączce farmakologicznej a później miałby tylko złamaną lewą nogę i prawą rękę.
-D-dobrze.-kierowałam się ku wyjściu
-A sprawy papierkowe?
-Nie dziś...zdecydowanie nie dziś-wyszłam  z gabinetu lekarza a następnie ze szpitala,złapałam taksówkę i jechałam do domu.Cicho szlochając,cały czas sobie uświadamiają że nie będzie przy mnie już mojego anioła stróża że teraz będę musiała radzić sobie SAMA w tym wielkim badziewiu,że muszę teraz SAMA brnąć przez problemy,że muszę SAMA zajmować się Maggie, że muszę po prostu SAMA istnieć.Taksówka podjechała pod dom,grzecznie zapłaciłam dziękując i wyszłam.Otworzyłam drzwi wejściowe i wiedziałam. Wracasz na stare śmieci Groundling. Kurwa.Przeklinałam w duchu.Wzięłam do ręki telefon i wybrałam numer Mamy (Niall'a)- teściowej .Byłej teściowej.Boże.
-Halo?-Odezwała się Barbara-mama Nialla
-Mamo,musisz tu przyjechać!!!-krzyknęłam do telefonu
-Dlaczego?
-Błagam przyjedź razem z Bobym (ojcem Niall'a)
-Dlaczego?
-Błagam Cię przyjedź
-Będziemy za 15 minut.-zakończyła połączenie
Jego matka jest inna,zdecydowanie różni się od mojej.Moja nigdy bez konkretnego powodu nie przyjeżdżała by do mnie.15 minut- kwadrans, 900 sekund.Krótki czas.Trwał dla mnie wieczność gdy usłyszałam aż podskoczyłam w miejscu.Podbiegłam do drzwi i je otworzyłam.Przytuliłam obydwoje na powitanie i zaprosiłam do salonu.W kuchni wstawiłam wodę na herbatę i przyszłam do salonu.Panowała cisza,jednak Bobby postanowił ją przerwać
-Z jakiego powodu musieliśmy tu przyjeżdżać?
-N-niall nie żyje
*30 minut później*
(Ten element pisałam godzinę!)
*2 godziny później*
 Maura naprawdę jest kochającą matką!Cały czas płakała (jak i ja ) gdy tłumaczyłam jej co się stało i że czuję się w jakimś stopniu winna ona tylko przytulała mnie i powiedziała że los nie wybiera. Ustaliłyśmy parę rzeczy dokładniej: -Nie będę tu mieszkać a sprzedamy ten dom a pieniądze ze sprzedrzy będą dane mi,nie chciałam się na to zgodzić ale mama Niall'a powiedziała że to mają być moje pieniądze.
-Na szczęście nie będę musiała załatwiać spraw pogrzebowych i pogrzebowych. Czyli te najważniejsze.Maura cały czas miała na twarzy nowe potoki łez.
-Jest mama naprawdę kochana że tak się troszczy o Niall'a!
-W końcu to mój syn
 -Mamo może zrobię jeszcze herbaty?
-Ja chętnie
-A ty tato?
-Ja również ale...
-Bez mleka tak wiem-uśmiechnęłam się.Wstawiłam wodę,nałożyłam 3 duże porcje ciasta na talerzyki,zaparzyłam herbatę i zaniosłam do salonu.Tam czekała Maura z zniecierpliwioną i zmartwioną twarzą. -Summy,ale chyba będziemy się widywać po pogrzebie?- Ale mnie już wtedy nie będzie na ziemi. 
- Oczywiście!
-Maggie to dla mnie jak prawdziwa wnuczka!...Summy?
-Słucham?
 -A co się stało z ojcem Maggie?
-On...po prostu...nie mam pojęcia co robi...Nie interesuję sie małą...Tylko jego matka Anne bawi się z nią a genialny pan Styles nie wiadomo co robi!!!
-Uniosłam się
-Ten Styles?Harry Styles?Słynny projektant wnętrz?!?!Wiesz ile on ma pieniędzy?Ile zarabia?Jaku na dom?Za samo promowanie marek ma około 10-15 tysięcy miesięcznie!-Ja mu kurwa pokarze.Niech sie boi!Zrobiłeś dziecko?To się nim opiekuj!Oooo nie,łaski bez.
-Muszę coś z tym zrobić!-warknęłam sama do siebie
-Wiesz my byśmy się już zbierali,prawda Bob?
-Tak będziemy się zbierać!-nie długo po tym wyszli,a ja ?Jade do Harry'ego!Gdy już umrę to Harry będzie się opiekował Maggie.Tak będzie dobrze,musi być dobrze.Szybko ''wleciałam'' do garderoby a następnie wyszukałam cokolwiek byle nie pogniecionego.Znalazłam czarną dość przewiewną sukienkę,postanowiłam ją założyć.Idealna...od Niall'a.Znowu przy moim oku zakręciło się parę pojedyńczych łez.Nie teraz,teraz muszę wyglądać idealnie.Co do włoska!Przy jego dziwce muszę być PER-FEKKT!Dobra,spokój.
Muzyczkaa
Masz być super czaisz?Ma wiedzieć co stracił!Zaśmiałam się w duchu.Do sukienki dołożyłam czarne okulary przeciwsłoneczne,czarny pierścionek i bransoletkę,bandamkę,kolczyki.Wszystko czarne i biała torebka.Teraz tak będzie- żałoba. Założyłam na siebie wcześniej ubrany zestaw.Włosy spięłam w koka,pociągnęłam parę zwinnych ruchów eyelinerem,nałożyłam podkład,korektor,pomadkę i byłam zadowolona z całokształtu.Było...dobrze.Nie tak jak chciałam ale chyba dobrze?Chyba.Spojrzałam na czarne baleriny.Nogi.Za grube...Owłosione.Fuck!Zapomniałam.Cholera,poszperałam w szafce i po chwili otwierałam nowe małe pudełeczko z bardzo potrzebną w tym momencie zawartością,szybko nasunęłam na nogi rajtuzy i ponownie spojrzałam w dół.Buty.Niskie.Kurwa,szykuję się od 25 minut i cały czas mi coś nie pasuję.Spakowałam torebkę,do wolnej ręki wzięłam parę czarnych czółenek i wyruszyłam do wyjścia.Droga zleciała mi szybko zdecydowanie za szybko.Wolałabym aby czas się teraz dłużył.Niestety tak się nie stało.Wyszłam z auta kierując się ku domu moich rodzicieli bo rodzicami ich ciężko nazwać!Weszłam do domu i zastałam na środku holu płaczącą Maggie.
-Maggie co jest?
-Jesc !-Pomasowała brzuszek
-Gdzie babcia i dziadzia ?
-Poszli sobie
-Dawno?
-Baldzo dawno!
-Pojedziemy teraz do ... wujka Harry'ego!
-Do wujka Hallego?
-No mała jedziemy!-wzięłam ją na rączki i zaniosłam do samochodu.Szybko zapięłam ją w foteliku i ruszyliśmy.-stanęłam pod willą Styles'a.Dyskretnie zmieniłam baletki na wysokie czółenka,wzięłam Maggie na ręce i ruszyłam ku wejściu.Zadzwoniłam dzwonkiem.Usłyszałam z zza drzwi damskie ''Proszę'' i otworzyłam drzwi.Ujrzałam w nich średniej wysokości drobną kobietkę.Kto to?
-Tak?-spytała z szerokim uśmiechem
-Jest może Harry?
-HARRY!!!-ryknęła na pół wielkiego domu.Po chwili zjawił się ''nasz kochany Styles''
-Wy się jeszcze nie znacie...-powiedział najprawdopodobniej sam do siebie Harry.
-Gemma Styles- wyciągnęła do mnie przyjaźnię rękę ale ja słysząc nazwisko wyszczerzyłam oczy.
-Moja siostra-zaśmiał się Harry,widząc moją minę
-Summer miło mi-uścisnęłam jej dłoń
-Gem możesz nas na chwilę zostawić?
-Maggie?-wtrącilam
-O weź Maggie!-rzucił gdy chciała już odejść
-Będziesz miał długą spowiedź Haroldzie-zaśmiała się i wzięła na ręce Maggie.
-Co tu robisz?-zapytał łagodnie.Dobra nie długo nie będzie aż tak łagodnie.
-Chciałabym...-głośno przełknęłam ślinę-Oddać tobie Maggie..inaczej trafi do domu dziecka.
-CO?!?-krzyknął na mnie
-Przyszłam do ciebie żeby Cię spytać czy weźmiesz Maggie bo inaczje trafi do domu dziecka.-Powtórzyłam udając bardzo pewną siebie.Przywarł mnie do ściany tak że jedna jego ręka była po jednej stronie mojej głowy a druga po drugiej.Odlatywał nogami i trzymał się tylko na rękach.
-Dla-czego?
-Nie będę w stanie się nią opiekować-mówiła już pewna siebie
-Co masz na myśli?
-Sprawy osobiste,to cię nie dotyczy-powiedziałam prawie go ignorując
-To dotyczy mojego dziecka dotyczy też mnie
-Na parę dni nie będzie mnie na ziemi
-A co polecisz na Marsa?-zaśmiał się,moje palce ułożyłam w literkę ''L'' udając broń która strzela w środek mojej głowy.
-Nie!-Zrobił się poważniejszy
-Tak!
-Summer.Pomogę ci.-powiedział spokojnie
-Nie potrzebuje twojej pomocy-odpowiedział udając całkiem niedostępną i sprawdzając wygląd paznokci
-Summer- położył ręce na moich puliczkach zmuszając abym na niego popatrzała
-Nie możesz zostawić Maggie,rozumiesz ona Cię potrzebuje-spojrzał mi głęboko w oczy
-Tylko ona-wyszeptałam i prawie z mojego oka wyleciała łza ale zatrzymałam ją trzepotaniem rzęs.Moje buty wydawały się najbardziej interesującą rzeczą w tym momencie
-Ja też.-wyszeptał Harry,spojrzałam na jego głęboko zielone oczy w których pojawiła się iskierka.Iskierka szczęścia.Nie to nie to.Istkierka...nadziei to była iskierka nadziei.
*Harry*
Boże czy ty zsyłasz mi te chore szanse?Ale tak mam te chore jebane szanse


___________
Rozdziały będą zdecydowanie dłuższe i będą się pojawiać w KAŻDĄ SOBOTĘ!
Nie mówię że nie będę dawała więcej rozdziałów gdy np. ktoś skometuję!

sobota, 28 czerwca 2014

Rozdział 28 (cz .1 ) - I co kurwa?Jest kurwa ta jebana moc!

*3 lata później *
*Summy* Uwaga: Osobiście chyba zamiast ''Summy'' będę pisać ''Sunny'' nie nie znam się na tych rozmowach ''szpitalno-pacjentowych'' ponieważ nikt na szczęście nie zadzwonił do mnie z taką informacją

Nasza przyszłość z Niall'em układa nam się wspaniale!Jest cudownie,Niall o ile dobrze słyszałam od Maggie to kupił mi pierścionek najprawdopodobniej zaręczynowy!Maggie powiedziała ''tata kupił piersconek mamusi''.Boże jedyny nie wiem czemu ale strasznie się ciecze że Maggie mówi na Nialla ''tata'' lub ''dada''
A na temat jej prawdziwego ojca to stracił kontakt gdy przeprowadziliśmy się do *Brixton to miasteczko obok Londynu jedzie się do niego dłuższą chwilę bo około 20 minut.
A no właśnie przeprowadziliśmy się do pięknego domku a właściwie willi!Nie chciałam aby dom był drogi bo to naraziło by nas a w szczególności Niall'a na koszty.Oczywiście nie zapomnę dodać że obydwoje mamy pracę a Maggie chodzi do przedszkola w którym pracuję jako sekretarka więc gdy kończę pracę odbieram Maggie z przedszkola za jednym razem.Niall pracuję jako kucharz w jednej najpopularniejszej restauracji w całym Brixton a nawet znana jest w całym kraju!Osobiście kocham go tak strasznie że nie mogę bez niego żyć,nawet w pracy!Jeszcze chcielibyśmy ochrzcić Maggie,wylecieć na wakacje za granicę i chcielibyśmy mieć w przyszłości własne dziecko.A tak poza tematem to mamy dzisiaj rocznicę naszego poznania!Chyba pamięta bo rano kazał po pracy odwieść mi ją do moich rodziców.Po niecierpliwie skończonej pracy odwiozłam do domu moich rodziców Maggie.Oczywiście gdy widzieli ją pierwszy raz wyzywali mnie od dziwki,suki itd ale pamiętam że Niall powiedział że po prostu nie chce aby mnie tak wyzywali i jeżeli tak będzie cały czas to nie będą się widywać z ich wnuczką.Była wtedy mała sprzeczka ale Niall zachowywał wtedy spokój.Powiedzieli mi że jeżeli jutro o 12:30 punkt nie będę po nią to odwiozą ją do Harry'ego albo do domu dziecka więc o 12 muszę wyjechać z domu żeby się nie spóźnić;moi rodziciele są zdolni aby zawieść ją do Harry'ego bez mojej zgodyn.Dlaczego?Maggie im po porostu przeszkadza!Ale ja nie mam zamiaru dawać jemu Maggie!Więc jechałam już do domu i byłam na swojej ulicy gdy nagle zadzwonił do mnie telefon.Nieznany.Dziwne ale odebrałam połączenie.
-Halo?
-Dzień Dobry Szpital Miejski im. Świętego Ambrożego w naszym szpitalu znajduję się Pan Niall Horan prosil aby do pani zadzwonić- w tym momencie gwałtownie zahamowałam,odetchnęłam z ugą gdy sprawdziła lusterko boczne i okazało się że nikt za mną wyjedzie;nikt we mnie nie wjechał-nie spowodowałam wypadku.
-C-co?
-W naszym szpitalu znajduję się Pan Niall Horan,kazał do pani zadzwonić czy przekazać mu jakieś informację?
-Tak...J-ja przyjadę do niego...-Chciałam zapytać co mu się stało ''wydusić'' jakieś informacje ale osoba rozmawiająca ze mną najprawdopodobniej pielęgniarka przerwała mi
-Jak się Pani nazywa?
-Summy/Sunny Goulding
-Więc jak?
-Summer Goulding,jaka to ulica?
- Happily Street
-Dobrze proszę przekazać że będę za około 30 minut
-Dobrze,Do Widzenia-rozłączyłam się w połowie zdania bo wydawało się że chciała jeszcze coś powiedzieć...Nagle powiedzieć... O co chodzi?...Muszę tam być jak najszybciej!Nie długo później stałam samochodem pod domem gdy weszłam zamówiłam Taxi która ma się pojawić za około 20 minut na moje szczęście.Szybko weszłam do domu przebrałam się w jakieś jeansowe rzeczy które wpadły mi w ręce w łazience szybko zrobiłam dziwne ale prostą kreskę eyelinerem i spojrzałam na zegarek.Zaraz powinna zjawić się taksówka,wrzuciłam do torebki Iphone,kartę kredytową i paręnaście drobnych pieniędzy.Wzięłam do ręki klucze i kierowałam się ku wyjściu z domu.Zaraz gdy stanęłam na zewnętrznej stronie domu pod posesję podjechała upragniona taksówka.Szybko zamknęłam drzwi na klucz i poszłam do samochosu czekającego na mnie.
-Gdzie?
-Do szpitala
-Jakiego?
-Jaki jest najbliżej?-odpowiedziałam pytaniem na pytanie
-Noo im.Świętej Rose
-Nieee to nie ten a jeszcze troszkę dalej?
-A do Świętego Ambrożego?
-Tak,tak-Odjechał szybko
-Ja radzę pani zabrać z tego miejsca zabrać bliską osobę bo ona tam długo nie porzyje
-Co ?To nie możliwe przecież muszą go operować,zrobić badania itd
-Tam jest o prawię połowę za mało lekarzy nie radzę ja osobiście-myślałam o tym że jak najszybciej muszę zostawić Niall'a.Siedziałam cicho w zamyśleniach aż dojechaliśmy pod szpital.Wybiegłam z auta zapominając zapłacić kierowcy po chwili cała zdyszana i znając siebie czerwona na twarzy.
-W jakiej sali leży Niall?Znaczy Pan Niall Horan?-Poprawiłam się
-2 piętro 3 pokój po lewej proszę zapytać lekarzy-Z pośpiechu nie szukałam windy lecz wbiegłam schodami na drugie piętro podziwiając samą siebie.Odnalazłam pokój lekarzy do którego udałam się już wolniejszym tempem.Zapukałam a po chwili weszłam:
-Prze-przepraszam gdzie leży pan Horan?
-Summer Goulding?
-Tak?
-Sala numer 7 ale proszę Panią Pan Niall jest w śpiączce farmakologicznej i to jedyne co mogliśmy zrobić ponieważ za późno został przywieziony do naszego szpitala.
-No dobrze...A kiedy on się obudzi?-zapytałam i tym samym przyznałam że nie znam się na tym fachu
-Nie wiadomo może za godzinę może za dwie,może jutro może za miesiąc może nigdy
-Proszę nie mówić ostatniej wersji nigdy więcej !-Prawie krzyknęłam
-Ale proszę Pani Pan Horan ma 46-50 % szans na przeżycie
-Dobrze ale sala nr 7 ?
Summy ''czekająca na wyrok''
-Pan Horan jest w za bardzo złym stanie aby można było go odwiedzić nawet na chwilę-po tym dopiero do mnie dotarło to że Niall może umrzeć wybiegłam z sali i szukałam sali nr 7.Szybko ją odnalazłam i spojrzałam przez szybę na jakiejś maszynie z mały telewizorkiem.Pokazana w tym telewizorku była kreska ''skacząca'' w górę w dół.Nagle zatrzymała się a maszyna zaczęła głośno pikać.W głowie miałam myśl ''Co to?''.Po paru sekundach doszło do mnie że to puls.Zaczęłam się wydzierać pielęgniarka podbiegła do mnie i zapytała o co chodzi ja na to że ''coś się tam stało'' a pielęgniarka zaczęła krzyczeć i jednocześnie wołać lekarza.Przybiegł i w ułamku sekundy wparował do sali.Kazali mi nie patrzeć- tak też zrobiłam.Reanimowali go 26 minut i 4 sekundy.Liczyłam myśląc że to mnie jakoś uspokoi ale nic.Siedziałam  na niewygodnym krześle i ''czekałam na wyrok''. Lekarze wyszli z opuszczonymi głowami.
-Proszę pani?
-Słucham?
-Pan Horan nie żyje...-wtedy do mnie dotarło,straciłam moją jedną z dwóch najcenniejszych rzeczy.Teraz została mi tylko Maggie.



__________
Przepraszam za opóźnienie i za połowę rozdziału ale...mam nadzieję że następna część będzie jeszcze dzisiaj!!!Zaraz next na Fear :D

wtorek, 24 czerwca 2014

Rozdział 27-Wygrałeś Horan

Po prysznicu zeszłam na dół i musiałam wyrzucić z siebie to pytanie.
-Niall?
-Taaa?
-Jak się dowiedziałeś o ''tym''-zrobiłam nawias w powietrzu
-No...ym...Ktoś zadzwonił do drzwi,sprawdziłem i nie było nikogo,spojrzałem na dół i leżała tam jakaś koperta.Podniosłem ją i gdy wszedłem sprawdziłem co tam jest.To było jakieś 1-1,5 godziny temu?Co takiego,na początku byłem tak wkurwiony,chciałem zrobić Ci wyrzuty,nawrzeszczeć nie wiem co,ale gdy to przemyślałem sam nie wiem co zrobiłbym na twoim miejscu.-Powiedział na jednym wydechu
-Niall ja naprawdę nie chciałam...
-Nie będziemy o tym gadać,ok?-Przerwał mi
-Okej?
-Ok
-Co tam zrobiłeś na śniadanie?
-Śniadanie?
-Obiad?
-Wiesz może napisze SMS do Harry'ego żeby przywiózł ją za 2 dni?
-Ja nie chcę wpływać na decyzje dotyczące Maggie
-Ej no weź!
-Jak chcesz...
-No a jak ty wolisz?
-No wiesz tak to będziemy więcej czasu sami-poruszył zabawnie brwiami na co się zaśmiałam
-No okej napisze mu SMS-wyjęłam z torebki telefon i napisałam Harry'emu SMS i po chwili otrzymałam odwiedź która mnie ''zgasiła''. Również ostro mu odpisałam
Do Harry:
Przywieź ją po jutrze,dobra?
Od Harry:
To przeszkadza Ci już Maggie?Oh,ah widać jak zależy tobie na dziecku i jaką jesteś matką
Do Harry:
Radziłabym Tobie spędzić czas z Maggie bo niedługo już nie będziesz ''miał możliwości''  żeby nas spotkać
Od Harry:
''Nas'' Hahaha jakich nas?!?Na co mi jesteś potrzebna,wiem że Maggie przeszkadza tylko TOBIE.I wiesz co?Nie odbierzesz mi kurwa mojej Maggie!
Do Harry:
Dzieci wychowyje matka a ja się przeprowadzam.Nie JA Z MAGGIE SIĘ PRZEPROWADZAMY.Masz czas do pojutra :)
*Harry*
J-ja już tak nie moge.Chce jej a nie potrafie już z nią walczyć.Spierdoliłeś wszystko Styles.Nie masz już nic- musze się sobą zajać a jak już się zajmę będzie dobrze Maggie będzie ze mną.Najbardziej nie spodziewałem się że będzie przeglądać zdjęcia.A no fakt powiedziałem że mam zdjęcia-A tak naprawdę ich nie miałem.Piosenka miałem posłuchać piosenki!

Teraz wiem, że nie byłam tym, czego potrzebujesz.
Czy ty w ogóle kochałeś? Nie potrafię Cię zrozumieć.



Jak mogłem nie kochać?Troszczyłem się,martwiłem,potrzebowałem,przytulałem,zabierałem na spacery,na kolacje,kochałem.A ona myślała że jej nie kocham?Boże jest taka dziecinna...To chodzi o te zdjęcia,i co że nie pozwalałem jej się spotykać z Niall'em,Liam'em,jej rodziną i jakimiś facetami?No ja to zrobiłem z...troski.Nie chciałem żeby wychodziła....beze mnie.Ona źle to przyjęła.Nie mam siły.Czego?Walczyć,o nią o mnie o nas ja po prostu nie mam siły.

Może kiedyś zrozumiesz ile dla mnie znaczyłeś,
mogło być tak pięknie, ale ty to zniszczyłeś.
Jednym smutnym słowem naszą miłość zakończyłeś.

....

  I tak właśnie się stało, wszystko mi się rozsypało.
Kochałeś ? Widocznie za mało!



Za mało?Mocniej nie mogłem!Ja to robiłem bo...ja to robiłem z zazdrości że ona chce ''być lepsza'' z nimi!-a nie ze mną.Mówią że jak kocha to wróci a jak nie to nigdy nie kochała.Boże to takie pieprznięte!Nie potrafię - podaję się.Wygrałeś.Wygrałeś Horan.

*Sunny*




A w następnym rozdziale:   (teraz będę to pisać)
Niall i Summy ich wymarzona przyszłość!
Czy Harry zawalczy o Maggie?
Dlaczego Sunny popełni samobójstwo?
Czy uda jej się oddalić od ''świata żywych''?
Co się stanie z Maggie gdy Sunny będzie''skrzywdzona przez los''?
 Co zrobi Harry mając szansę znów być z Sunny?
Tego wszystkiego i jeszcze więcej dowiecie się w następnym rozdziale!Rozdział będzie długi!



PS ROZDZIAŁ W CZWARTEK WIECZOREM ALBO PIĄTEK PO POŁUDNIU(RACZEJ CZWARTEK OKOŁO 2 W NOCY :3 )

sobota, 14 czerwca 2014

Rozdział 26- Świat jest dziwny

Znalazła szklaną butelkę,rozbiła ją o ziemie podniosła szklany element i przejechała nim mocny po nadgarstku.Nie wiem czy dobrze widziałem ale robiła tam jakiś napis.Spojrzała na swoje ''dzieło'' wstrząsnęła ręką i odeszła.A ja?Stałem tam jak osłupiały.Nie wiedziałem co zrobić.Gdy zniknęła z mojego pola widzenia podszedłem do łóżka i rzuciłem się na nie,przykryłem się kołdrą i zasnąłem.

*Summer*
Wyszłam z posesji hotelu i kierowałam się ku domu.Mając na myśli kierowałam się mam na myśli biegłam.Jakbym uciekała przed czymś.Zobaczyłam nagle mężczyznę kierującego się w moją stronę z uśmieszkiem na ustach.
-Myślałaś że nikt się nie dowie?
-Czego?
-Wiem że masz z nim dziecko,teraz właśnie się z pieprzyłaś i mieszkach też z innym.Pamiętasz Liam'a?
Kojarzysz tego od dziecka,jak mu tam Harry?A oczywiście też kochasz Niall'a?
-Kim jesteś?
-Zrujnowałaś wszystko dosłownie wszystko!Teraz się przekonasz jak to jest!-zaczął szybko iść w moją stronę a ja biegłam w stronę hotelu to jedyny kierunek.Przekroczyłam już wielką bramę która zapraszała aby zawitano w jej hotelu.Dobiegłam do holu i bez wahania kroczyłam na korytarz który kierował do pokoju Harry'ego.Wbiegłam do pokoju Hazzy i chodź miałam przeczucie że za mną nie biegnie,najszybciej jak mogłam przekręciłam zamek i zsunęłam się po drzwiach.Rozejrzałam się po pokoju- Harry spał.Ponownie wyciągnęłam karteczkę z torebki i zanotowałam :


PRP - Nie potrafię Cię zrozumieć



Jakiś czas później Harry się obudził. 
-Co ty tu robisz?
-J-ja  nie mogę wyjść 
-Hmmm?
-On mnie prześladuje 
-Kto!?!?-dynamicznie wstał z łóżka
 -Nie wiem -zamyślił się 
-Co się stało?
Songg  


-Gdy wyszłam z hotelu,jakiś facet powiedział mi że myślałam że nikt niczego się nie dowie i zaczął wymieniać :Harry,Liam,Harry,Maggie,Niall,Harry.Boje się. 
*Harry*
Podszedłem do niej usiadłem obok niej i przytuliłem.Jebać Niall'a.
-Kto to jest?
-N-nie mam pojęcia-szlochała,brakuję mi jej-przyzwyczaiłem się do niej a ona odchodzi.
-Pomogę ci dobrze,będę przy tobie 
-N-nie
-Dlaczego?
-N-nie co to robisz!?!Co ty kurwa robisz!?!?Najpierw chory układ teraz pomoc,zostaw mnie.Okey!?!?
-Summy...
-Masz to usunąć rozumiesz!
-Summy...
-Maggie jest jutro u mnie bo nie wiem co możesz jej zrobić-chciała wstać ale złapałem ją za nadgarstek 



 Summy

-On tam będzie!
-No i !?!?
-Błagam cię pozwól mi się odwieść!
-Ha-ha jeszcze czego!
-Weź taxi! 
-Umm...Ja nie mam pieniędzy
-Dam ci
-O nie!
-Odwiozę cię!
-A co Niall pomyśli!!!
-Zaparkuję dom przed jego domem.Ok?
-Niech będzie
Wyszliśmy z pokoju hotelowego i kierowaliśmy się ku parkingowi.Nie wiedząc co sama chcę zrobić parę łez wypłynęło z moich powiek.  
-Co jest? - te słowa wypowiedział tak anielsko...Kurwa.
-Nic i pospiesz się!-Już po jakiś czasie byliśmy pod domem Niall'a.Weszłam do mieszkania.
-Niall ja...-zaczęłam się jąkać a on podszedł do mnie i przytulił
-Summy,ja wiem prawdę- ja rozumiem.Nie wiem co bym zrobił na twoim miejscu,spokojnie już dobrze,wiesz?
-Jesteś dla mnie taki dobry a ja taka zła...nie zasługuje na miłość a w szczególności twoją...
-Każdy zasługuje na miłość a po za tym ty jesteś idealna a ja?Ohhh - przytuliłam go mocniej a potem puściłam złapałam go za rękę i pociągnęłam w stronę kuchni.
-Głodna jestem- zrób mi coś!
-Moja krew
-Twoja?
-Kiedyś zobaczysz!
-Zobaczę!Wezmę prysznic i przyjdę po jedzonko!
-Okej


________A w next rozdziale___________
Oczami Summer za kolejne 3 lata i więcej!

Kochani! :*
Niedługo pojawią się zakładki a w nich MINI FANFICTION :) Będzie ogółem ... no około 4-5 zakładek z FF ♥

poniedziałek, 9 czerwca 2014

Rozdział 25-''Ostatnia rzeczy którą chce z nim dzielić,ostatni pocałunek,ostatni dotyk,ostatni wzrok...''

Musiałam,musiałam,musiałam.O boże jedyny.
-Niall co kupiłeś?-zmieniłam temat
-Dżemik!
-Fajnie?-odgarnełam od siebie złe myśli
-Robimy kanapki?
-Pewnie- posłałam mu sztuczny uśmiech
-Niall,przejdziemy się jutro na basen wiesz?
-A czemu nie dzisiaj?
-Idę na aerobik wiesz nie będzie ci się chciało.
-Dobrze o której?
-Wiesz jakoś o 18:30 wyjdę z domu
-Jak tam chcesz...
-Jakoś na 3-4 godziny idę więc nie czekaj.
-Czemu aż tyle?
-Po ciąży przytyłam  a pozatym chcę wrócić do domu.Przed pierwszą będe.Ok?
-Błagam cię,kłamiesz?
-Co?
-Widzę idziesz pewnie...-o boże serce mi wali 1000 razy na minute
-...do mamy - ulżyło mi
-Taak się składa że chyba będę u niej spała nie obrazisz się?
-Nie no co ty,no a nie mogłabyś przyjść na noc?
-No dobra przyjdę,ale idę uszykować ciuchy okej?
-Okej?-poszłam do mojej niezbyt bogatej garderoby i wybrałam ten zestaw. Nie jest zły a nie chcę się pokazywać jakoś odświętnie.Zwykła bluza,spodnie,buty i może jeszcze zrobię kreske eyelinerem.Co ja będe robić tyle czasu?Jest 14:40!No to pójdziemy na zakupy!Zeszłam na dół i spojrzałam na masę kanapek którą wcina Niall.
-Niall my to zjemy?
-Tak,dlaczego nie?
-Dużo tego
-To dobrze-
-Pójdziemy na to miasto?
-Tak,właśnie teraz pomyślałem że moglibyśmy dzisiaj kupić te wszystkie rzeczy.
-Świetnie-wcinaliśmy te kanapki a dokładnie to Niall bo ja zdjadłam 3 połówki kromki ale się najadłam.Szybko się przebrałam w wcześniej uszykowane rzeczy i wyszliśmy.Jechaliśmy chwilę aż w końcu pomyślałam.
-Niall gdzie jedziemy?
-Do Tessa's Galery
-Ale tam nie kupimy rzeczy dla małej -zaśmiałam się
-Ah no właśnie...to gdzie?
-To niedaleko jest Baby's Shop wielkości tej galeri.
-No dobrze-po paru minutach chodziliśmy po galeri
-Niall ten wózek jest ładny
-Bierzemy?
-Tak!
-Ile kosztuje?
-900zł
-Nooo nawet nawet
-Jak na wózek to i tak tani
-Ej Summy a ten fotelik jest dobry.Chyba.
-No okej a ile kosztuje?
-175zł
-Ymm no dobra...
-Ej HMMMHH
-A wózek?Przecież sam się nie kupi!
-Ja go kupię dla Maggie a fotelik na chrzciny!
-Ale Niall nie!
-Ej no to są moje prezenty a ty kupuj resztę!
-Ale Niall ja mówię na prawdę zostanie mi jeszcze trochę jeśli chcesz możesz jej kupić np misia albo coś a nie wózek
-Misia mówisz...-dorzucił misia do naszego wielkiego wózka na zakupy który był już prawie pełny.
-A wózek jest składany?
-No przecież jest złożony-zaśmiał się Niall
-A no właśnie
-Co jeszcze musisz kupić?
-Nosidełko,ubranka,pampersy,kocyk,kremy,zabawki
-No a to nosidełko?Takie kolorowe,możesz i większe i mniejsze dziecko tu włożyć.
-Nie jest brzydkie
-A to?
-Nie na plecy!
-No a to?
-O no i to jest dobre!
-Po stówce
-Ah dobra
*2 godziny później*
Kupiliśmy wszystko co nam potrzebne i wróciliśmy do domu.17.Oh niedługo wychodzę.Poszłam na górę uszykować sobie ciuchy.
-Niall co robimy ja za godzinę wychodzę.
-A nie możesz iść teraz i wcześniej przyjść?
-Ah no okej,to ja idę się szykować-szybko się przebrałam,włosy spięłam w kok'a i napisałam SMS a po chwili dostałam odpowiedź.
Do: Harry
Treść:
Może być za 20 minut w hotelu?
Od: Harry
Treść:
Dobra xoxo
Boże jak on mnie wkurza.Wyszłam z domu i po 25 minutach byłam pod hotelem.Trochę się spóźniłam.Zauważyłam Harry'ego.
-Daj rękę
-Po co?
-Bo sobie coś ludzie pomyślą
-Dobra-podałam mu dłoń.Po 6-8 minutach siedzieliśmy w pokoju.Po chwili się zaczęło.Starałam się zapomnieć o tym. Że żyłam przez te 9 miesięcy jak w więzieniu,że Maggie mogło stać się coś poważnego bo był tak ''samolubny'' tak wsiekły i tak zły że nie myślał że spychając dziecko niemowlę z łóżka może się coś stać dziecku - dodawała mi podświadomoś.Przestać myśleć że to co teraz robimy to prawie gwałt, przestać myśleć że mam Niall'a i chce tylko Niall'a a on wszystko rujnuję!No nie wiem nie wiem!Już kurwa nic nie wiem!Spojrzałam się głęboko w jego oczy i powiedziałam sobie w myślach że to jest ostatnia rzecz którą chce z nim dzielić,ostatni pocałunek,ostatni dotyk,ostatni wzrok,ostatni raz oglądanie ''jego'' dziś-wszystko się zakończy i przysięgam że jeśli Niall zostawi mnie z powodu tego co teraz robię to obiecuję że nie wiem jeszcze co sobie zrobię.


Musnął ustami moje ramie. Już osatni raz-dodawała mi podświadomość...ostatni raz Potem przeniósł się swoimi ustami na moją szyję zostawiając na niej mokre pocałunki.Chciał teraz zassać skórę na mojej szyi robiąc''malikę'' ale wiedząc co chce zrobić uprzedziłam go
-Nie rób tego dobrze radzę-wyszeptałam bo w tym momencie nie potrafiłam powiedzieć tego głośniej i to właśnie przez jego dotyk.Zaśmiał się a ja dla ułatwienia jego ''pracy'' podniosłam głowę wyżej aby ... on miał lepsze dojście do mojej szyi.Następnie przeniósł się na moje usta z zamiarem pocałowania mnie ale moje usta robiły przysłowiowe ''ani Be ani Me'' (nic) ostatni raz-pomyślałam-robisz to ostatni raz-znowu ta myśl mnie przeszła  i mój język zaczynał powoli walkę z jezykiem....Harry'ego Ale czy ty chcesz robić to ostatni raz? Chora myśl! Harry całował mnie bardzo namiętnie ale ja chąc zagłuszyć chore myśli zrobiłam ''jeps'' na łóżko a Harry potrzymując się tylko na jednej ręce całował mnie.W końcu i ja dziko wpiłam się w jego usta a on odwzajemniał dynamiczny pocałunek.Zdejmował bardzo powoli moją bluzkę która chwilę później znajdowała się na ziemi niecałą minutę później dołączył do niej stanik.Harry wziął w swoje ręce moje piersi i śledził językiem każdy ich milimetr.Jakby chciał się tak jakby z tym porzegnać Pożegnać z tobą -dodawał głosik w mojej głowie.Cholera.Przygryzł moje sutki na co momentalnie stwardniały.Badał powierzchnię mojego ciała muskając ją palcami.Dobrał się do mojej dolnej garderoby i zsunął ją a następnie dołączyła do kolekcji(stanika i bluzki).Rozłożył moje nogi tak aby były po duch stronach łóżka.Jego palec po chwili plątania się przy moim wejściu ''jest już we mnie''Poruszał nim powoli na co odpowiedzią były moje szybkie oddechy i co jakiś czas jęki.Wyjął ''ze mnie'' swój palec i wsadził tam dwa poruszając szybciej więc jęczałam.Znowu wyjął palce i je obliznął.Zamruczał.Teraz krążył językiem po mojej pochwie co chwilę dodając pracę palcem.Było mi tak dobrze z nim .Jebany rozum!Po chwili przestał swoją pracę palcami i językiem.Zdjął swoją koszulkę i to samo robiąc z dolną częścią garderoby.Znowu prawie położył się na mnie ale tym razem podtrzymywał się na łokciu i zostawił namiętny pocałunek na moich ustach.
-H-harry? -zapytałam nieśmiało
-Hmm?
-Mogę być na górze?-zapytałam i poczułam że moje policzki płoną,on delikatnie się uśmiechnął
-Na chwilkę- i obrócił nas tak że siedziałam na jego torsie.Przesunęłam się troszkę do tyłu napotykając przeszkodę.Stanął mu.Chyba a raczej na 100 % jestem jeszcze bardziej czerwona na twarzy. Śledziłam koniuszkami palców kontury jego tatuaży.Złączyliśmy nasze usta w namiętnym pocałunku i czuliśmy jak nasze języki tańczą ze sobą.



Było tak wspaniale.Znowu nas obruciłem z chęcią bycia już w niej,trwać w niej,zobaczyć jak na nią działam.Wyciągnąłem z kieszeni małą przezroczystą paczuszkę z fioletową zawartością i rozerwałem ją.Chciałem już nakładać ją...ale coś mi przeszkodziło.
-Mogę ja?-zapytała słodko
-Pewnie-powiedziałem z delikatnym uśmiechem na twarzy i podszedłem do niej.Summy wstała lekko i gdy już podałem jej prezerwatywę naciągneła ją na mojego ''przyjaciela''Zamknęła oczy i znowu delikatnie się położyła ja złożyłem na jej ustach delikatny pocałunek i wszedłem w nią.(Sounddrack do sceny )
Jękneła.Boże jaka ona jest cudowna.Robiłem to powoli nie zwracając uwagi na czas.Ona jęczała z ręką wplątaną w moje włosy.Boże jedyny dlaczego czas musi płynąć?
-Mów do mnie-wyszeptałem w jej ucho
-Szy-szy-szybciej Harry błagam -jęczała błagając.
-Teraz jesteśmy jednością-znów wyszeptałem wprost do jej ucha.
-Ostatni razez- jakby myślała a potem niechcący powiedziała Chwile później razem doszliśmy.Padneliśmy na łóżku obok siebie.Zasnęła wtulona w mój tors.Chciałem aby ta chwila trwała wiecznie ale niestety musiałem wiąść telefon i zrobić jej zdjęcie.Delikatnie wstałem po swój telefon,wyłączyłem flesz i zrobiłem jej zdjęcie.Teraz zablokowałem telefon i poszedłem pod prysznic.Gdy się obudzi dowie się wszystkiego,nie wiem jak to zrobię ale...ale przejdę przez to i Summy musi się dowiedzieć prawdy.

*Summy*

Nie spałam!Słyszałam jak robi mi zdjęcie?Tylko po co?Przecież już mnie nie chce?Chce bardziej niż myślisz! Podpowiadał pieprzony głosik w mojej głowie.Przymróżyłam oczy i zlokalizowałam pomieszczenie - jest w łazience.Wstałam z łóżka i usłyszałam lanie wody-bierze prysznic.Szybko ubrałam bieliznę i resztę porozrzucanych ubrań.Podniosłam ciężki...bardzo ciężki fotel i położyłam go przy drzwiach-aby Harry nie mógł wyjść z łazienki.Zrobiłam to najciszej jak potrafiłam,chyba nie słyszał.Szykając wzrokiem jego telefonu zobaczyłam że leży na komodzie.Cicho podbiegłam i weszłam w galerie telefonu.Moje zdjęcia.Zwykłe na których się śmiałam,uśmiechałam,te w ciąży,widzę że zrobił też parę zdjęć Maggie,Gdzie są te nagie zdjęcia  przejechałam palcem niżej i zauważyłam moje zdjęcie gdzie śpię w staniku i przytulam się do poduszki.Usunęłam je od razu i spojrzałam na jeszcze starsze zdjęcia.Dziewczyna około 19-20 lat nawet chyba ją znam!Nie to jednak nie ta!Dużo zdjęć dziewczyny.Spojrzałam na datę.Hmmm ja byłam w tedy w około 4 miesiącu ciąży!Wtedy Harry cały czas gdzieś znikał-Nie miał dla mnie czasu.A tu co ja widzę!


Dziewczyna.Okaleczone ręce.Okaleczone nogi.Dziewczyna z bardzo mocnym makijażem-nie''barbie'' ale ''coś typu got ''Ubrana na czarno z mocnym czarnym makijażem,parę kolczyków,czerwone soczewki HAH Wampir ze zmierzchu XD 


 No ale teraz nie jest śmiesznie!Ostatnie jest zdjęcie.Nagie.Zakrywała dłońmi twarz miała rozchylone nogi.Ale bardziej szczegółowo :Jej ciało był okropne- dużo siniaków,blizn.Ale zaraz zaraz!Co to jest?!?!To jest penis...kurwa...TO JEST KURWA HARRY'EGO!!! Na 100 % jest ...bardzo charakterystyczny.Nie kurwa dość!Rzuciłam jego telefonem o ścianę-zapominając że jest w łazience.Szybko wyciągnęłam karteczkę z torebki- zawsze je nosze,tak na wszelki wypadek.W pokoju znajdywał się długopis z nadrukiem nazwy hotel użyłam go i napisałam na nim pare zdań: ...Ale usłyszałam że NIE leci w łazience!Usłyszał!Kurwa!


Karteczka-treść :


Masz natychmiast usunąć te zdjęcia!Nienawidzę Cię-nie zbliżaj się do mnie a w szczególności do Maggie!Jutro ją odbiorę,to będzie nasze ostatnie spotkanie Styles.


                                                                                                                 Do NIE zobaczenia


Otwiera drzwi.Szybko rzuciłam gdzieś długopis i wzięłam od razu zapinając torebkę uciekłam z pokoju.Biegłam korytarzami aż dobiegłam do recepcji.Tam znalazłam wyjście i wyszłam-wybiegłam z hotelu najszybciej jak się da

*Harry*



Gdy wyszedłem z trudem z łazienki,zobaczyłem że nie ma tu Sunny,szybko spojrzałem na krajobraz za oknem i powróciłem wzrokiem do ściany przy której był huk.Ej ale czy to nie Summy szła tą drogą.Podbiegłem do okna i zobaczyłem Sammy wybiegającą z hotelu.Ale po chwili zatrzymała się i ....



niedziela, 25 maja 2014

Rzodzial 24

*Summer*
Nieśmiało zapytałam w drzwi ale po chwili bez żadnej odpowiedzi otworzyłam.
-Harry?
-Juz idę!-krzyknął z górnej cześci pokoju
-Ona tylko,je,śpi,''robi prezent'',je,śpi,''robi prezent''
-A czym ja mam karmić?
-No butelka.Chyba umiesz zrobić a butelka leży obok kaszki i mleka modyfikowanego.
-Pójdziesz ja odłoyc na góre?
-Ta pewnie -poszłam sprawnie do dobrze znanej mi sypialni pożyłam Maggie i przykryłam koldrą.Obok zauważyłam kartkę ''Summy błagam Cie'' i serduszko.O nie ! Zeszłam na dól i szukalam wzrokiem Harry''ego.
-Pieniądze?
-Może być przelew?
-Taaaa
-Summer podejdź- wyciagnął do mnie dłoń na znak przeprosin i zblizyl sie.Podalam mu również dłoń ale on sprytnie obrócił nas w ten sposób ze jego ręce obwiązywały mój kark a jego usta dotykaly moich.Nie byłam na poczatku niczego świadoma ale po chwili ''odlepiłam się'' i...i nie wiedziałam co zrobić!
-Jakby coś to dzwon,szybko zrób przelew
-Już zrobiony
-No dobra..to pa.-i wyszłam.Wsiadłam do auta Niall''a z dumą w środku a na zewnątrz zaczekam płakać.Boże czemu ja się tak rozklejam!?!?
-Coś ci zrobił?-zapytał delikatnie poddenerwowany Niall
-Jest dobrze,naprawdę nie wiem czemu płacze..Dziwne.Niall nie mam sily na te zakupy wybaczysz?
-Pewnie.Co robimy?
-Nudzimy się,moge sobie pospać na wszelki wypadek
-Hahah dobrze
-Jedziemy?
-Jedziemy.-i jechaliśmy tak w ciszy,Niall pewnie myślał że to jest niezręczne ale u mnie to zdarza się bardzo często.
-Jesteś zdenerwowany?
-No nie odzywasz się do mnie od początku drogi a jesteś zawsze gadatliwa i zastanawiam się czy i za co się na mnie obraziłaś?
-Niall wszystko spoczko ja po prostu myślę Niall
-Nad Harry'm -chciał zapytać ale z jego ust wypadło bardziej potwierdzenie
-Nie,o nas!
-Aaahhaa- przedłużył każdą literę
-No wiesz Niall ja jednak nie chce odpoczywać...
-Więc zakupy?
-Nie,basen,fitness może joga?
-Ja i joga,ty sobie to wyobrażasz?
-Mówię o sobie!-zaśmiałam się
-A ja?-zapytał udając zmartwionego
-Odpoczniesz pewnie masz mnie już dość...
-Weź przestań chce spędzić z tobą czas gdy nie ma małej.
-Pewnie ci przeszkadza-stwierdziłam
-Pewnie że nie,kocham dzieci są cudowne!
-My też będziemy je mieć?
-Ale że teraz,już,w samochodzie?-chichotał a ja razem z nim
-Nie ... za jakiś czas,będziemy prawda?
-Jeśli chcesz to oczywiście-musnął palcem moje udo gdy podjechaliśmy pod dom Niall'a
-Ej wiesz co,głodna jestem.
-Moja dziewczyna
-Ty też?
-Kochanie ja jestem zawsze głodny-potem zrobił dziwny wyraz twarzy to mnie wyprowadziło z równowagi...
-Co?
-Mogę tak na ciebie mówić prawda?
-Jeszcze się pytasz-zaśmiałam się
-To jedziemy na basen?
-Po jedzeniu
-O boże mój głodomorku-weszliśmy do mieszkania
-Ja pójdę do sklepu po coś do jedzenia i zaraz wrócę.OK?
-Ok.-Niall dał mi klucze,wskazał który to do drzwi i wyszedł z posesji.Wchodząc głębiej zobaczyłam siedzącego na schodach Harry'ego.
-Wynocha-powiedziałam oschle
-Chcesz żeby twój sekret był w internecie-czekaj,czekaj,jaki sekret!?!?
-Co ja nie mam żadnego sekretu!
-Ups a więc zapomniałem powiedzieć ci o czymś co teraz jest w niebezpieczeństwie.
-Mów
-Tu przy wszystkich sąsiadach Summy?-włożyłam szybko klucz i przekręciłam go w zamku po paru sekundach byliśmy w mieszkaniu.
-Czego?
-Grzeczniej.
-Przejdź do rzeczy!
-Mam twoje nagie zdjęcia.-powiedział to a mi szczęka opadała
-C-co?
-Mogę je wstawić do internetu albo wezmę coś za to
-Ile?
-Coś bardziej cenniejszego niż pieniądze...
-Nie dam ci Maggie!
-Nie chodzi o Maggie...
-O co?
-O ciebie
-Więc co?
-Jedna noc,1,5 godziny,jeden seks tylko na oczach Niall'a
-Co?-dopiero teraz poczułam jak moja łza wydostaję się z kryjówki,zawsze ryczałam,nie chciałam teraz ale to nie zależy ode mnie,
-Ale ja ustalam zasady
-Bad girl
-1.Nie mów tak na mnie 2.Bez Niall'a...
-A więc 2 godziny
-1h 40?
-2h
-1h 45
-2,5
-1h 55?
-3
-2 h stop!
-2,5
-2!
-Niech ci będzie kocie.To kiedy?
-Czwartek,18?
-To bardzo długo...
-Masz z kim zostawić Maggie?
-Moja mama
-Więc dzisiaj o 19?
-Taaaa 19 pasuje
-U mnie,dzisiaj,19
-Nie,nie u ciebie
-Wolisz tutaj?
-Hotel
-Ja płace ale jesteś tam całą noc
-H-harry ja nie mam pieniędzy...
-Więc mówię ja płacę ale zostajesz do rana.
-Dobrze
-19 Dzisiaj jaki hotel?
- Lovely tak Hotel Lovely o 21
-19:30!
-20:30
-Stoi
-Idź już-i wyszedł a ja z smutkiem zsunełam się po ścianie
*Niall*
Wchodziłem już prawie na schody ale zobaczyłem że ktoś z nich schodzi.Harrry.-pomyślałem.HARRY!?!??!?-co on tu kurwa robi!?!Wbiegłem na schody i szybko znalazłem się pod drzwiami.Otorzyły się zobaczyłem płaczącą Summy.Ja.Go.Zabije.-mam szansę bo jest blisko.Niall cholera zrób coś!Podszedłem do niej i przytuliłem
-Co jest piękna?
-Niall on ma moje zdjęcia
-I co jest takiego dziwnego w tym?
-Nagie.
-Kurwa
-Chce żebym się z nim przespała-wtedy usunie
*Summy*
-Nie zgodziłaś się prawda?
-Oczywiście że nie-kłamałam.Nie mogłam mu powiedzieć że prześpię się z Harry'm.


niedziela, 11 maja 2014

Ważne...Przepraszam

Kochani wyjeżdżam!



Przyjadę dopiero 29.06 .Wiem moja klasa wyjeżdża a ja z nimi,może dodam jakieś rozdziały do poniedziałku ale będę się szykować.A wiecie nie codziennnie wyjeżdża się od nadopiekuńczych rodziców wyjedżamy obydwie.Do zobaczonka i przepraszamy jeszcze raz.

piątek, 9 maja 2014

Rozdział 23-Zostajemy sami

W ciszy dojechaliśmy pod szpital.Weszliśny do zatłoczonego budynku i czekaliśmy na naszą kolej.Po prawie 2 godzinach weszliśmy do gabinetu lekarza.Gdyby Maggie nie spała to...było by źle.Rozebraliśmy Maggie i powolnie położyliśmy na brzuszku.Dotykał palcami jej plecki a ona płakała.
-No chyba musimy zrobić prześwietlenie?
-Chyba?!?!-uniosłem się
-Znaczy musimy zrobić.Zapraszam opiekuna do podpisu.
-Idź-powiedziałem oschle
*Summy*
Poprowadził mnie do małej salki z dużym urządzeniem.
-Ma pani pieniądze na zabieg?
-Jaki zabieg?
-No musimy wykonać zabieg +za wizytę wyjdzie 150 zł.
-No nie mam aż tyle...-przyznałam i w sekundzie uniósł moją sukienkę do góry a ja wybiegłam z tego pomieszczenia.
-Niall wychodzimy!
-Co?Czemu?
-Później ci powiem-powiedziałam zdenerwowana
-No ale co z ....
-Dzień Dobry.-wszedł do pomieszczenia wysoki blondyn z białym fartuchem
-Co do lega dziecku?
-Pan jest lekarzem?-zapytał jeszcze bardziej zły Nialler
-Tak?-trwało to 20 minut ale ''rozkminił''że Maggie jest tylko poobijana.Zaczynał chyba coś podejrzewać więc wyszliśmy.Niall poszedł do apteki obok sklepu,aby kupić Maggie maść.Może zadzwonie do Harry'ego?..Nie wiemm...no..yhhhhh... Nie zrobie to jak położę spać Maggie.No u dzieci to normalne-biłam się z myślami aż do samochodu wszedł Niall.
-Do domu?
-Do domu!-uśmiechnełam się do niego.
-Niall może zadzwonię do Hazzy żeby wziął do siebie na weekend i parę dni Maggie?
-A ty co w tym czasie będziesz robić?
-Spędzę czas z tobą głuptasie!I pójdziemy na zakupy,żeby kupić wszystkie potrzebne rzeczy do Maggie.
-Ale przecież ja nie mam pieniędzy-udawał mój głos
-Powiem Harry'emu że musi dać mi....tysiaka bo inaczej...wymyślę coś
-No bo inaczej.Co?
-Maggie będzie chodziła do niego bez pampersów z brudnymi pieluchami,ubrankami,w wózku z lumpa.Coś się wymyśli.
-No ale wiesz ja mogę kupić wam znaczy nam znaczy tobie jakieś rzeczy dla Maggie.
-To tylko groźba Niall przecież jest ojcem musi się dołożyć!
-No dobrze ale jesteś pewna?
-Tak jestem pewna!
-No więc teraz?
-Nie no co ty!
-Jak będziemy w domu?
-Tak
-A Summer pojedziemy na kolację  do twoich rodziców?
-Niall nie powinnam...tak pojedziemy-nie byłam u nich jeszcze a chcę żeby wiedzieli i pomogli mi inaczej zostanę tylko z Maggie... i Niall'em...raz się żyje...trudno.
-Tak zadzwonię do mamy?
-Teraz?
-Tak bo później nie dam rady...
-Cześć mamiś 
-Cześ Summuś
-Dzwoniłaś?
-No tak chciałabym abyś przyszła z Harry'm do nas.
-Nie jestem z nim!
-Aha więc przyjdziesz sama?-zapytała podchwytliwie
-Nie z Niall'em 
-Kto to?
-Nie kłam gadałaś z nim przez telefon!
-No dobrze przyjdziecie z Meg?
-*Maggie i nie 
-Dlaczego?
-Póżniej pogadamy...
-To kiedy i gdzie?
-Mówiłaś coś o kolacji.
-Tak to w piątek o 16:00?
-17:40?
-Może być.Ale się na spóźnij 
-Dobrze
-PA
-Pa
-No więc piątek 17:40 bez Maggie
-Dzisiaj mamy czwartek 12:06
-No dobra ja tam dzwonie do Hazzy
-Weź na głośnik ok?
-Okejcia
Włączyłam numer Harry'ego i po paru sygnałach odebrał.
-Cześć 
-Summer jak się cieszę że dzwonisz!
-Nie odzywaj się do mnie rozmawiamy o dziecku!
-Summer-westchnął
-Za 20 minut Maggie będzie u ciebie i zostanie do ...-jąkałam się 
-*na zawsze 
-Nie ma takiej możliwości!
-Ja nie mam co tydzień nowego faceta!...Harry czekam !- na tle krzykneła jego dziwka.Na co obydwoje się roześmialiśmy.
-Za 20 minut będzie u ciebie z Maggie i szykuj tysiaczka!
-Na co!?!??!
-No muszę kupić Maggie wózek,łóżeczko,nosidełko,huśtawkę,nie licząc wielkiej ilości kremików,pampersów,ubranek,pieluch i...
-No ale przecież tamten zarabia!
-Ale to twoje dziecko!
-Ale masz własne pieniądze!
-No dobrze Maggie będzie przychodzić do ciebie w brudnych i śmierdzących ubrankach z lumpa...-zaczełam wymieniać
-Dobra już...ale nie dzisiaj 
-Nie interesuje mnie to że masz dziwke!Masz się interesować swoją córką!
-No dobrze już i nie mam żadnej dziwki!
-Więc kto krzyczał że czeka?Nie denerwuj mnie!-rozłączyłam się a po moich policzkach spłyneły samotne łzy.
-Niall zatrzymaj się-
-Co?-zapytał zdezorientowany
-Dasz mi 20 minut a ty się zajmiesz Maggie?-błagałam
-Ale...
-Proszę!-cały czas błagałam
-Dobrze
*Niall*
Siedzę z Maggie już od 30 minut w tym samochodzie.Nie to że przeszkadza mi Maggie ale mi znaczy nam się już powoli nudzi!Zobaczyłem że do samochodu wchodzi młoda,czarnowłosa,promiennie uśmiechnięta kobieta.
-Summer?
-Tak ja?
-Boże ja bym cię nie poznał
-Miałam w ciąży wypatrzone rozmiary ale myślałam że będę jakieś 3 rozmiary w dół a teraz te rzeczy były na przecenach zaczeła przemowe
-Dobra już to gdzie on mieszka?
-Tutaj niedaleko.-podała mi ulicę i po chwili była pod domem.Ucałowałem czółko Maggie i Summy ideszła z nią na rękach.O boże jedyny,co dalej?




poniedziałek, 5 maja 2014

Rozdział 22-Ale ja nie potrafie!

Obudziła mnie Maggie, tak teraz będzie Maggie bo Mag troszeczkę dziwnie brzmi.Więc obudziła mnie o 2 na znak że jest głodna.Karmiłam ją już 10 minut a ona nawet oka nie zmrużyła!O matko...położyłam ją na łóżku i zeszłam na dół się napić.Gdy piłam sok usłyszałam pisk Maggie.Od razu pobiegłam na góre i zobaczyłam tylko Niall'a trzymającego na rękach Maggie.
-Płakała i chciałem ją podnieść ale ze złej strony i wtedy pisneła.A teraz zasypia.-pokiwałam głową na znak że rozumiem.Wysunęłam ręce na znak żeby dał mi Maggie,ale on wskazał głową na łóżko.Ułożyłam się na łóżku i patrzyłam jak Niall usypia Maggie.Wyglądali tak słodko.Po paru minutach Niall położył Maggie na łóżku,spojrzał mi w oczy i pocałował w czoło.Położył się i zasneliśmy.Maggie obudziła na w nocy jeszcze 2 razy.
-Dzień Doberek
-O hej obudziłeś mnie -narzekałam
-Jedziemy z Maggie do szpitala ubieraj się.
-Czemu?!??!
-Gdy leżała na brzuchu.Dotknąłem jej pleców i zaczeła płakać.
-Już idę sie przebrać.-wstałam z łòżka i poszłam pod prysznic
*Nial*
Mała spała na dole,a telefon Summy zadzwonił.Spojrzałem na ekran.Mamusia.Co mi tam odebrałem.
-SUMMER DLACZEGO PRZEZ 9 MIESIĘCY NIE ODBIERAŁAŚ OD NAS TEKEFONU ANI NIE KONTAKTOWAŁAŚ SIĘ!?!?!!!!!!??????!!!?!!??!?
-Dzień Dobry.Proszę pani Summer właśnie bierze przysznic.
-Harry powiedz Summer żeby przyszła do nas na obiad.
-Ale ja nie jedtem Harry jestem Niall.
-A więc Nall przyjdźcie na obiad dzisiaj.
-*Niall i nie wiem czy przyjdziemy bo jedziemy do szpitala.
-Summer coś się stało?!?!
-Nie jedziemy na kontrolę z małą.
-Małą?
-Maggie
-Maggie?
-Córką Summer
-Co?!?!?!
-Summer ma córkę,Maggie.
-Niech Summy do mnie zadzwoni dobrze?
-Tak powiem jej żeby oddzwoniła.O Summer!Twoja mama dzwoni!-Nie chcę z nią gadać!-było słychać na tle
-Przekonasz ją żeby zadzwoniła?
-Postaram się
-Dobrze.Do widzenia
Zakończyłem połączenie i poszedłem do Summy.
-Ej twoja mama nie wie że masz dziecko?
-Niall bo chodzi o to że...gdy poznałam Hazze- przerwała na chwilę i wiedziałem że zapowiada się na dłuższą historię.-Pokłóciłam się z rodzicami ale... tak no...bardzo...I gdyby dowiedzieli się że ''było jak było'' o czym Ci mówiłam.Mówiliby mi jakieś kazania itd.No a wiesz na pewno nie kazaliby mi mu znowu wybaczyć...
-Chcesz mu wybaczyć?!??!
-Tak?
-No to życzę szczęścia-podeszła do mnie i cmokneła.
-Przecież mam ciebie,głuptasie!Chodziło mi o to że musi się z nią widywać,a poza tym wiem doskonale że nie odpuści.
-A ja wiem doskonale że gdy tylko on powie coś słodkiego i romantycznego ja zostanę Liam'em.-mówiłem z jadem.
-Skąd wiesz o Liam'ie?
-Znam go,opowiedział mi o tobie.Gdy przyszłaś do szkoły on wyjechał a gdy gadałem z nim przez telefon on powiedział że to ty.
-Czekaj czekaj,w jaki sposób się dowiedział?
-Mówiłem mu o tobie...
-Och to takie słodkie-zrobiła mi tak zwanego ''Bobasa'' i w tym czasie Maggie zaczeka płakać.
-Idź ją ubierz i jedziemy do lekarza.
-No dobrze,już idę.-Po paru minutach
Summer wyszła z Maggie na rękach.Wyszliśmy z domu,wsiedliśmy do samochodu i ruszyliśmy.
-Summer?
-Tak?
-Czego jeszcze brakuję Ci do Maggie?
-To znaczy?
-Co musisz kupić?
-Wózek,łóżeczko,jakieś kocyki,jeszcze parę pieluszek,pampersy się kończą,fotelik do samochodu,chodzik-zaczęła wymieniać i nie zapowiadało się na to żeby kończyła-Chciałabym kupić jej jeszcze jakieś zabawki, no i mam tylko jakieś 3-4 body i nie za dużo bluzeczek i spodni i jeszcze parę rzeczy...Myślałam że jak będę miała dziecko będzie ono miało prawie wszystko co będzie chciało,że będę je ładnie ubierać,chodzić dumna na spacery a ja co?Nawet nie mam wózka.
-Summer mam pomysł!Powiesz że Maggie musi też spędzać czas z tatą i dasz Maggie, Harry'emu na niecałe 2 dni a my w ten czas pochodzimy po sklepach i kupimy coś małej.
-Ale Niall nie chodzi o to...
-A o co?
-Ja nie mam pieniędzy...znaczy mam ale muszę wynająć mieszkanie i nie będę miała z czego jeśli je wydam-westchneła
-Ze mną się mieszka aż tak źle?
-Nieeee no proszę Cie...
-No to w czym problem?
-Nie mogę z tobą mieszkać-jeszcze chwila i dojedziemy pod szpital.Jeśli teraz przestanie mówić później mi nie powie.Wybrałem więc drogę przez najbardziej zakorkowane ulicę i to jeszcze na dłuższej drodze.
-Bo...(?)
-Bo nie mogę Cię wykorzystywać?
-Ależ możesz
-Niall!
-Summer!
-Nie mogę żyć na twój rachunek...Wiem!Będę się dokładać!
-Ychychym więc jesteśmy współlokatorami parą,śpimy razem,wychowujemy razem Maggie i ...
-Się kochamy?
-No dobrze
-Nialler?
-Tak?
-Nie chciałabym na razie uprawiać seksu-szeptała-No wiesz Maggie ma niecały tydzień a ja chyba nie doszłam do siebie po porodzie...-powiedziała troszkę głośniej
-No ale mi nie a to chodziło-zaśmiałem się
-Ah no dobrze
-No więc gdy przyjedziemy dzwonisz do Harry'ego i wiesz co dalej...(?)
-Tak wiem.
-Ale Niall ja nie mogę dużo wydać wiesz...Muszę trochę zaoszczędzić
-Ale Maggie dostanie od wucjcia...No właśnie kim ja dla niej jestem?
-Tatusiem Niall Tatusiem.Tata Niall- zaśmiała się
-Ta-ta- Na-Matko jedyna!Maggie mówi!
-Niall słyszałeś to czy mi się wydawało?
-Summy słyszałem!
-Ale to nie możliwe to chyba cud...Jak dziecko nawet nie tygodniowe może mówić?
-Summer ale ona powiedziała ''Tata Na''
-Bo to ty będziesz jej tatą- uśmiechnęła się promiennie.Tata Niall.Hmm boże ja ojcem?Fajnie.Może Maggi nie jest moja ale będę dla Maggie tatą a dla Summer chłopakiem...mężem.







 ________
Moderacja komentarzy jest po te że jeśli ktoś skomentuję rozdział np. 2 to no nie chce mi się codziennie przeglądać rozdziałów i zobaczyć czy ktoś napisał komentarz.Nie ważne czy jest dobry czy zły no to go zatwierdzam.

sobota, 3 maja 2014

Rozdział 21

Wysiadłam z samochodu i ruszyłam na posesję Niall'a.Gdy na niej byłam bałam się jak zareaguje Niall.No dasz sobie rade:) - pomyślałam.Zapukałam.Nic.Zapukałam kolejny raz.Nic.Walnełam ręką w drzwi.
-Już idę! -po chwili otworzył mi drzwi.
-Summy?
-Hej-w tym momencie moje buty były bardzo interesujące.
-Niall mógłbyś nas przenocować?
-Nas?-odwróciłam Mag w jego stronę.
-Jasne.Wchodź.
*Niall*
Sekunda...Czy ten debil wyrzucił ją z domu?!?!
-Niall mogę iść położyć Mag?-zaprowadziłem ją do mojej sypialni.Summy ułożyła ją na łóżku,pogłaskała parę razy po głowie i przykrywa jej kocykiem.Mała od razu zasneła.Zeszliśmy na dół do salonu.
-Nie wiem od czego zacząć...
-Od początku-powiedziała mi zdarzenia razem z jej emocjami i znowu się rozkleiła.Wtuliła się w mój tors.Tak jakby...jej tego brakowało?Głaskałem ją po plecach,pocieszająco.
-Myślę że muszę iść do lekarza z Mag.
-Skąd ksywka "Mag''?
-Od Margaret
-Małgosia
-Skąd wiesz?
-Moja daleka rodzina jest z Polski.
-Moja babunia jest polką
-A do kiedy zostaniesz?
-Do kiedy mogę?
-Nie wiem.Masz przecież rodzinę,a ja...Mam pomysł!...Idealny -dostałem olśnienia
-Jaki?
-Zostaniesz tu na stałe
-Jak?
-Będziemy współlokatorami!
-Ale ja nie chce...-mrukneła
 -Co?-nie rozumiem.Usiadła na mnie okradkiem i złożyła pocałunek na moich ustach.Położyłem moje ręce na jej biodrach.Mrukneła zadowolona.
-CZEŚĆ SKARBIE!!!-obydwoje się od siebie odlepiliśmy i spojrzeliśmy w kierunku holu
-H-harry.
-Tak a jak widzę przerwałem coś.
-Harry błagam wyjdź!
-Wyjdę z Margi! TYLKO!
-Koleś może idź do siebie bo widocznie jesteś zmęczony.
*Summer*
Niall podszedł do Hazzy.A ten dał mu z liścia.Nie mogłam na to patrzeć więc zamknełam oczy.Po około 6-8 minutach poczułam czyjeś ręce na moich kolanach.Niall.
-Co ty...(?)
-Ćwiczyłem samoobronę
 -Aaaaaaa
-Wiesz zmęczony jestem to może ja pójdę popilnować Mag a ty...idź się przebierz.-dopiero teraz usłyszałam że Mag płacze.
-Ok
-Drzwi na przeciwko sypialni.-on poszedł a ja zdałam sobie sprawę z tego że nie spakowałam piżamy.Kurwa.Ja man tylko bieliznę z koronką.No kurwa mać!Poszłam do łazienki,spakowałam szybki prysznic i założyłam czarną bieliznę z czerwoną koronką.Wyszłam z łazienki z ręcznikiem oplecionym przy moich pachach.Weszłam do sypialni a Niall śpiewał małej jakąś kołysankę
-Jest głodna-podał mi ją
-Z-zostań jak chcesz -zsunełam ręcznik na co jego oczy znacznie się powiększyły.
-Niall mógłbyś?
-Taaaa- rozpinał mój stanik BARDZO POWOLI.karmiłam ją przy cycu około 10 minut a ona zasneła.
-To dobranoc-otworzył drzwi.
-Niall?-odwrócił się w moją stronę.Poklepałam miejsce obok siebie.Usiadł tam gdzie wskazałam.
-Nie lubię spać sama-wyszeptałam.Chyba zrozumiał o co mi chodzi.
-Niall?
-Nie chce żebyś myślał że jestem dziwką albo że chcę tylko seksu albo cię wykorzystać.
-Nie myślę tak-pocałował mnie w policzek.Położyliśmy się ja tyłem do niego a on wtulił się w moje plecy.Dzieliła nas tylko bielizna.To mnie przerażało.

_______________________
NO 2 rozdziały dziennnie :D XD ten jest z tego powodu że nie chciałam tworzyć posta a napisać wam coś tutaj.Więc :
BŁAGAM PRZECZYTAJ!:
-Chciałabym żebyście napisali w komentarzach kogo ''byście woleli'.Ja mam już plan w głowie,ale chciałabym zobaczyć kogo wolicie.Jest opcja ANONIMOWY czyli że jeśli ktoś nie ma konta to przyciska tę opcje i może również napisać komentarz.
-Pisałam wam w jakimś rozdziale że Summy zmienia wygląd.Więc że na fonie nie mogłam nic edytować to jest to dopiero teraz :(
NO POCZYTAJ:
-Gdy weszłam na kompa i pojawiło się że mam tę komentarze do zatwierdzenia strasznie się ucieszyłam i napisałam wam ten rozdział :).Bałam się o hejty ale nie było ich więc.....

DZIĘKUJE!♥
Next w poniedziałek wieczorem.Myślę o drugim blogu :)

czwartek, 1 maja 2014

Rozdział 20

Było mi jej szkoda a najbardziej ciekawiło co ten dupek jej zrobił że nie dała mi znaku życia.
-Nie mogłaś przyjść?Zadzwonić?Napisać?
-Chciałam ale zabrał mi telefon,nie kazał wyjść z domu,nie odstępował na krok!-boże ile on musiał sprawić bólu.-Gdy chciałam napić się kawy,krzyczał na mnie.J-ja nie moge od niego odejść bo zabierze mi Margi-cały czas płakała-Nie kazał abym go dotykała,nie okazywał czułości wobec mnie i chce mi się teraz oświadczyć...A ja nie chce tego...Chyba-chciałem ją tylko przytulić ale ona wtuliła się we mnie i nie puszczała.Dla otuchy głaskałem ją po plecach i pocałowałem we włosy.
-Nie płacz już,dobrze?
-Postaram się...Niall ?
-Tak?
-Trochę głupio to brzmi...
-Taaaaaaaaaa?
-Pocałujesz mnie?-Co?!?O matko może...ona jest z tym dupkiem...
-Napewno?
-Tak-przybliżyłem twarz do jej twarzy,dotknełem wargami jej pięknych ust.Nasz pocałunek był bardzo namiętny i przerwaliśmy go dopiero wtedy gdy zabrakło nam powietrza.
*Oczami Summer*
Boże to było takie...super.Nie tak jak z Harry'm...lepiej.
-Co robimy?
-Dziecko-hahaha wybychneliśmy śmiechem obydwoje a ja aż trzymałam się za brzuch bo ledwo oddychałam.Niall niestety ze śmiechu leżał na podłodze.
-Wygodnie?-zapytałam przez śmiech
-Bywało lepiej-starał się opanować śmiech
-Ty jak coś powiesz Niall..
-Głodny jestem -przerwał mi.Znowu prawie zaczełam się śmiać.
-Lubisz jajecznice z tostami?
-Hmm interesujące jest to oto danie...takie wynkwintne-udawałam poważną
-Czyż nie panno Grun...coś tam? -znowu się śmiałam.On w tym czasie upichcił to oto "wynkwitne" danie.
-Smacznego!-podał mi talerz z porcją jajecznicy i 2 tostami.
-A ty nie jesz?
-Nie będe patrzył jak ty jesz.
-Czy ty powiedziałeś że będziesz patrzył jak tyje?-podeszłam do narożnika,wziełam z niego poduszkę i uderzyłam nią Niall'a a zato on rzucił we mnie ciastkiem?Hahaha tak ciastkiem!
-Ale bolało !-zaśmiałam się
-Wiemmmmmm
-A ty na serio nie jesz?
-No skuszę sie-zgarnął z patelni reszte jajeczkicy i wyjoł 2 tosty z tostera.Po zjedzonym posiłku obejrzeliśmy któryś sezon Beauty and... No właśnie...Spojrzałam na zegarek i zobaczyłam że jest 22:10
-O boże zasiedziałam się!
-Lecisz już?
-Taaaaggg
-Podwieść cię?
-Ale nie pod sam dom.Dobrze?
-Dlaczego?.
-Bo powiedziałam że ide do kolegi a nie do ciebie...
-Wporządku
Po już krótkim czasie staliśmy na posesji sąsiada mieszkającego 3 działki dalej od mojej.Szybkim krokiem doszłam do domu.Po cichu weszłam do mieszkania mając nadzieje że Harry i Mag śpią.Niestety Hazz nie spał.
-Co tak późno?
-Zasiedziałam się.
-Napewno.
-Co robiliście?
-Oglądaliśmy film
-Jaki ?
-Boże co cie to interesuje?
-Zadałem pytanie!
-Mag śpi idioto
-Jeszcze raz mnie tak nazwiesz!-Usłyszałam płacz Mag
-Ja idę - powiedział oschle.Poszedł do naszej sypialni.Po około 10-20 sekundach usłyszałam straszny płacz Meg i Harry'ego schodzącego po schodach.Najszybciej jak potrafiłam pobiegłam na góre.Gdy wparowałam do pokoju.Moja Meg leżała na podłodze.Podeszłam do niej wziełam na ręce,zamknełam drzwi na kluczyk.Kołysałam ją na rękach po chwili płakała już troszeczkę mniej.A po jeszcze paru minutach ucichła i zasneła.Wyjełam torbę z górnej szafki.Wepchnełam do niej pieluchy,pampersy,pare ubranek Mag,pare swoich ubrań i bieliznę.Zasunełam suwak torby.Zadzwoniłam po taksówkę;za parę minut ma się zjawić pod domem.Ubrałam bardzo grubo Mag,otuliłam ją ciepłym kocykiem,założyłam torbę na ramię,poszłam do łazienki i wyjełam z górnej półki moją kosmetyczke spakowałam ją do torby i znowu przełożyłam sobie ją przez szyję żeby mi nie spadła.Znowu poszłam do sypialni i wyjełam z szafy kurtkę i botki.Założyłam to na siebie i z torbą i Meg w kocu zeszłam na parter;bardzo cicho.
-Wybierasz się gdzieś?-Harry
-Tak.Do babci Mag-kłamałam
-Jadę z tobą.
-Nie!
-Mówiłaś coś?
-Tak ty zostajesz tu!
-Mag razem ze mną!
-Co?!?Zrobiłeś jej krzywdę!
*Harry*
Przyczepiłem jej czip żeby muc znaleść.
-Ja?!?A ty co dumna matka wychodzisz całymi dniami do chłopaka a dziecko zostawiasz ze mną!
-Ja jej nie chciałam zabić!
-Mag.Zostaje.Ze.Mną.-powiedziałem każde słowo oddzielnie
-Tak?Żebyś zrobił jej jeszcze większą
Krzywdę?!?!-coś zatrąbiło.W tym czasie Summy wybiegła z domu.Wyjrzałem przez okno.Taxi.Wsiadła do taxi.Ma szczęście.
*Summer*
Weszł do auta.
-Dokąd?
-Sweety Street
-4€
-Przepraszam mam tylko
-3,5 €
-No dobrze-wyjełam z portmonetki pieniądze i mu podałam.Po paru minitach byliśmy pod domem Niall'a.Cholera

poniedziałek, 21 kwietnia 2014

Rozdział 19

Niedługo urodze moją"małą dzidzie".Od 9 miesięcy nie miałam kontaktu z mężczyzną ŻADNYM oprucz Harry'ego;chce tego dziecka i to bardzo ale ja czekam do roczku i wtedy podejme decyzje jeżeli Harry będzie taki oschły nic z tego nie będzie!Nie wychodziłam z domu,nic nie miałam życia!Za 3 dni rodze;Wreszcie!Obudziłam się rano około 8:55.Poszłam do kuchni i zrobiłam sobie kawe.
-Kawa?!?!?!?
-Harry prosze daj mi sie napić tylko łyka...
-Moja dziecko ma być w 100% zdrowe! 
-Harry...
-Nie kurwa 0 kawy,alkoholu,papierosów,używek!!!-wydarł się
-Harry !-pisnełam i złapałam się za podbrzusze.
-Summer?
-Harry boli !
-Jedziemy!
I tak się zaczeło.Rodziłam dość długo.Moja cureczka przyszła na świat 10 września o 14:13.Gdy zabraali "dziecko" ja byłam w sali.Ja wybieram imie a on niech spada!Będzie na imie miała Michelle!Nie to za długie!To może...Mia!Jak moja pierwsza lalka;kurwa to jest moja córeczka!Będzie miała na imie Margaret!Tak Margaret,Maggi,Mag z mojego ojczystego języka Małgosia.A może dam jej polskie imie!Właśnie.Myśli przerwało mi wejście Harry'ego do mojej sali.
-Jak damy jej na imie?-zapytałam
-Więc córeczka-uśmiechnoł się
-Tak-westchnełam
-Myślałem o Becky i Betty...
-Nie-przerwałam mu
-To jak?
-Będzie miała na imie Patrycja
-Jak?
-Pa-try-cja
-Niee skąd ty je wytrzasnełaś?-śmiał się
-Z mojego kraju!-broniłam
-Hahah Nie Patryja !
-Patrycja!
-Patty?
-Nie!Ja wybiore jej imie!-śmiał się z mojej wypowiedzi
-Więc?
-Margaret,Tak Margaret Groundling!
-Summy?
-Tak Hazz?
-Margaret Styles
-Co ?Nie!
-Jestem ojcem -tłumaczył mi, temu"uparciuchowi"
-Ale nie Harry.
-Summer Styles?Margaret Styles?
Co?Pasuje!
-Chcesz żebym była twoją żoną?-dopytywałam
-Bardzo!
-Ojoja Harruś!
-To co?
-Co?-zaśmiałam się-To są oświadczhny?
-Co?...Nie!
-Za około 3 dni wychodzę ze szpitala!
-Ok?
-Hazz?
-Tak Summy?
-Nie mamy pokoju dla niej...
-Oh nie przejmuj się!Kupimy sobie nowe mieszkanie!
-Harry nie chce,pomieścimy się
-Summer ja je kupię!
-Harry ale nie za drogie!
-Tylko 3 piętrową wille z basenem
-Naprawdę?!?-odpowiedziałem jej uśmiechem
-Summer...Kiedy powiesz rodzicom o Mag?
-Nie wiem!!!
-Rzeczy już są w nowym domu-dał od czapy
*3 dni później*
Wreszcie wyszłam ze szpitala przyjechaliśmy do naszej nowej willi i "robiliśmy obiad".No więc po odgrzaniu i zjedzeniu pierogów bawiliśmy się z Mag.
-Harry zostaniesz z nią?
-Tak pewnie,gdzie idziesz?
-Do znajomych
-Tak?A jakich? 
-Do Liama
-Summer...-westchnoł
-Tylko pogadać!
-O której będziesz?
-O 21?
-A Mag?!?!Przecież ona je co 2,5 godziny!
-Butelka?
-NIE!
-Chesz żeby była otyła?!?!?!
-Nie ale nie będe jej karmił butelką!
-No trudno!-weszłam do korytarza ubrałam szybko buty i wyszłam z mieszkania.Postanowiłam iść na nogach a nie zamówić taksówkę.Udałam się w stronę domu Liam'a.No zeszło mi 1,5 godziny!O boże!No więc zapukałam do drzwi i otworzył mi ojciec Li.
-Summer?
-Tak?
-Nie wyjechałaś z Liam'em?
-To Li wyjechał?!?
-Tak 3,5 miesiąca temu do Włoch z jakąś dziewczyną.On ma jakieś treningi a ona pojechała z nim.Myślałem że to ty.
-Nieeeee dawno się nie widzieliśmy.
-No niestety przylatuje za 1,5 miesiąca
Nie mówiac "Do widzenia" ani żadnych oznak że odchodzę wyszłam z posesji państwa Payne..Gdzie iść?!?Nie chce iść do domu...Nie teraz...Kto jeszcze?...Niall!Zadzwonię do niego!Przez ostatnie 9 miesięcy się nie widzieliśmy więc zadzwonię.Wybrałam jego numer i po paru sygnałach odrzucił połączenie.Ide do niego.Zależy mi na nim i nie mam zamiaru rezygnować z naszej przyjaźni!Niestety długo bym szła do jego domu więc postanowiłam zadzwonić po takówkę bo chyba na 21 bym u niego była idąc na nogach.Noi już po 15 minutach stałam przed jego domem.Nie wiem czy mieszka z rodzicami,czy sam a może z dziewczyną?Zapukałam do drzwi,nie otwiera,zapukałam głośniej i usłyszałam kroki.Otworzył mi Niall w samych bokserkach,był zaspany?Chyba.Zabolało mnie to że gdy zobaczył że stoję w drzwiach,zamkoł je.
-Niall!Niall!Niall otwurz musimy pogadać!
-Nic nie musimy!-usłyszałam że się oddala efektem tego ja zaczełam płakać i opadłam na podłoge.
-Niall!-krzyczałam przez drzwi, płacząc
-Ej mała co jest?-zapytał gdy otworzył drzwi.
-Mogę wejść?
-Wejdź-weschnoł i wpuścił mnie do środka.
-Mieszkasz sam?
-Ta-zaprowadził mnie do salonu
-A więc przez pierwszy miesiąc wynajmowałem sale!Czekałem!Nie odbierałaś ode mnie telefonu!Nie dałaś znaku życia!I ty myślisz że przyjdziesz do mnie popłaczesz i jest i będzie dobrze?!?!Hahah to się mylisz!-Widziałam że jakby mu ulrzyło
-Niall ale ja nie mogłam..-mówiłam przez płacz.Znowu płacz.
-Dobrze...nie potrzebnie podniosłem głos.Powiesz mi o co chodzi?
-Tak Niall.Wiesz zaczeło sie od tego dnia...Kiedy na drugi dzień mieliśmy kupować stroje.Wtedy ja...
Niall bo to bardziwj prywatne sprawy i nie będziesz się śmiał?
-Niee no co ty to co dalej.
-Tego dnia j-ja tak?Oddałam się mu...Byłam dziewicą...
*Oczami Niall'a*
Hahah niech mi jeszcze powie że wpadli!!!-śmiałem się w myślach
-On gdy gadaliśmy mówił że chce dziecko i...i powiedział po "tym" że gumka pękła-tak strasznie płakała...
-----
Noi 19 po nas! :)

czwartek, 17 kwietnia 2014

Rozdział 18-Czy może być gorzej?

-Harry?
-Ja-ja wyjdziesz za mnie?
-Harry to za wcześnie.Aj sej noł.(I say no- ja powiem nie)
-Summer wyjdź
-Wyganiasz mnie?
-Summy?
-Chcesz mieć ze mną rodzine?
-Hmmm tak!
-Summy zróbmy sobie dziecko.
-Co kuźwa?!?!
-Summy kocham dzieci są słodkie,małe i słodkie
-Harry mam 18 lat chce żyć a nie bawić się z dziećmi!
-Summer kocham cię !
-Harry chce podróżować być zabezpieczona na przyszłość i iść na niesamowicie wielkie zakupy!
-Idziemy?
-Nie...
-Czemu?
-Nie mam pieniędzy mieszkam u ciebie,nie jesteś moim sponsorem!
-Ale jestem facetem !
-No coś nie widze?!?!?-wzioł moją dłoń i połorzył na swoich jeansach.Czułam coś wypukłego.
-Zobacz 1.Jestem facetem 2.Tak na mnie działasz
-Harry
-Tak kochanie?
-Chce to zrobić
-Napewno?
-Tak
-Teraz?
-Tak-wzioł mnie na ręce i zaniósł do sypialni.Połorzył mnie na łóżku.
-Kochanie?Zdejmi to-wskazał na moje legginsy.Zsunełam niepewnie "to"
-Harry...jjjjjjaaaaa nie wiem co robić
-Rozłuż nogi-wykonałam polecenie.
-Harry?
-Tak?
-Zrób to
-Co?-zaśmiał się
-Chce mieć to za sobą
-Jeśli nie chesz...
-Chce!
-Summy?
-Ta?
-Jaki lubisz smak?
-Kiwi,a co to ma do rzeczy?
-Nie ma takiego smaku prezerwatywy.
-Jesteś obleśny!...Zrób to...teraz
Założył na penisa prezerwatywe.Czułam go przy moim wejściu.Wszedł.O boże.Czułam go w sobie.
-Harry mów do mnie.-błagam
-Nie wiesz ile rzeczy chciałbym teraz z tobą zrobić,gdzie dotykać,co całować...-był już we mnie całą długością,a mnie przechodziły dreszcze
-Harry poruszaj się
-Niegrzeczna Summer-poruszał się we mnie a ja krzyczałam.
-Mów do mnie Summer
-Harry.......jest mi z...tttoobąąą....dobrzeeeeeeeee-doszłam.Odleciałam.Poczułam własny kosmos.Opadł obok mnie na łóżku.
-Będziemy razem.
-Na zawsze.
-Na zawsze.-potwierdził
-Summy?
-Tak?
-Jesteś płodna?
-Co?
-Czy jesteś płodna?
-Chyba tak-zaśmiałam się-Czemu pytasz?
-Bo skoro "tak" to jesteś w ciąży
-Co?!?!!?
-Gumka pękła
-Zrobiłeś to specjalnie!
-Summy ja....
-Nie...nie...nawidze cię!
-Summy proszę cię zobaczysz razem ją wychowamy!
-Nie to ja ją wychowam!A ty będziesz płacił alimenty!
-Nie razem ją wychowamy.Ja tu rządze i to ja decyduje o moim dziecku!
-To sobie je urodź!
-I jeszcze jedno...Nigdzie nie jedziesz -uśmechnoł się.
-Co?!?!?!
-Nigdzie-śmiał się
*9 miesięcy później*

---------------------------------------------
O matko jaki okropny!Miałam mało czasu i nie chciałam się spóźnić.Next w środe :)

sobota, 12 kwietnia 2014

Rozdział 17- C.M.R -Co.Mam.Robić?

Jechaliśmy do niego.Całą droge bawiłam się palcami.Stanoł.Stanoł
-Zaczekaj tu
-Nie.
-Więc chodź
Wyszliśmy na posesję.Tam stała ona.Kurwa.
-Harry?!?!
-To koniec !
-Co?!??
-To jest Summer moja narzeczona.
-Aha.Więc kochana Summer nie zdziw się codziennego seksu po godzinie.Tylko seksu.Zero życia sam seks.On cię wykorzysta.-wpiłam się w jego usta.A on zdziwiony odwzajemnił pocaunek.Gdy skończyliśmy pozdrowiłam ją środkowym palcem.Weszliśmy do domu i ja obrażona poszłam do sypialni i spakowałam pare rzeczy.
-I tak będziesz chodzić z domu do domu?!?!?!!?
-I tak będziesz mnie zdradzać?!???!
-Nie podnoś głosu?!??!?!?!?
-Harry zdradziłeś mnie!!!
-Summy nie oddałaś mi się jeszcze więc nie jesteśmy razem.
-Co?!?!-rycze
-Summy nie o to mi chodziło...
-Nie dotykaj mnie nigdy więcej!Rozumiesz?!??!?
-Summer przepraszam!
-Harry ja nie chce tego.
-Wyjeżdżam w niedziele
-Nigdzie nie jedziesz.
-Dlaczego ?!??
-Będziesz nosić moje dziecko i to ty je urodzisz!
-Bo ci kurwa urodze!!!
-Coś ty powiedziała?!??-podniósł ręke a ja odsunełam się o krok ale potem przeczesał nią włosy
-Myślałaś że Cię uderze?
-H-harry
-Nie możemy być razem...
-Harry kłucimy się ja się bałam i... i kocham Cię
-Też Cię kocham słońce-wyszeptał jakby bał się że ktoś usłyszy
-Harry ale gdy powiedziałeś że nie jesteśmy parą bo nie uprawialiśmy seksu to... Czy ty tak myślisz?
-Summer wiesz że cię kocham.
-Odpowiedz-powiedziałam oschle
-Troche-westchnoł
-Zróbmy to.
-Co?!?
-Kocham Cię Harry
-Chodź tu-po chwili zamkoł mnie w swoich ramionach
-Zrobimy to kiedy będziesz gotowa.Nie chce cię zmuszać.
-Dobrze a Hazz...
-Tak?
-Wstydzisz się mnie ?
-Co?Nie !
-Garry widze...
-Hahaha wiesz mam na imie Harry a nie Garry kochanie.
-Nie zmieniaj tematu!
-Nie krzycz na mnie !
-Hazz?
-Tak?
-Ja mam tu mieszkać?
-Tak
-A praca?
-Jesteś moją asystentką kocie.
-Nie mów tak na mnie
-Dobrze kocie
-Znakomicie Haroldzie!
-Ej Kocie przeginasz!
-Hahaha nie Hazzuniu!
-Summer nie jestem głupi-śmiejąc się biegałam po jego domu,chciałam schować się na balkonie i schowałam ale po paru sekundach mnie znalazł.Wparował na balkon boso i posadził na barierce i zaczoł całować.
-Haroldzie-jąkałam.Wpił się w moją szyję.Zębami przygryzł moją skórę na co pisnełam.
-Teraz jesteś moja wiesz?
-Tak

-Wyjdź za mnie...-szepnoł -Co prosze? -Summer... __________________ Ooouuuooouu gorąco :3