-Harry?
-Ja-ja wyjdziesz za mnie?
-Harry to za wcześnie.Aj sej noł.(I say no- ja powiem nie)
-Summer wyjdź
-Wyganiasz mnie?
-Summy?
-Chcesz mieć ze mną rodzine?
-Hmmm tak!
-Summy zróbmy sobie dziecko.
-Co kuźwa?!?!
-Summy kocham dzieci są słodkie,małe i słodkie
-Harry mam 18 lat chce żyć a nie bawić się z dziećmi!
-Summer kocham cię !
-Harry chce podróżować być zabezpieczona na przyszłość i iść na niesamowicie wielkie zakupy!
-Idziemy?
-Nie...
-Czemu?
-Nie mam pieniędzy mieszkam u ciebie,nie jesteś moim sponsorem!
-Ale jestem facetem !
-No coś nie widze?!?!?-wzioł moją dłoń i połorzył na swoich jeansach.Czułam coś wypukłego.
-Zobacz 1.Jestem facetem 2.Tak na mnie działasz
-Harry
-Tak kochanie?
-Chce to zrobić
-Napewno?
-Tak
-Teraz?
-Tak-wzioł mnie na ręce i zaniósł do sypialni.Połorzył mnie na łóżku.
-Kochanie?Zdejmi to-wskazał na moje legginsy.Zsunełam niepewnie "to"
-Harry...jjjjjjaaaaa nie wiem co robić
-Rozłuż nogi-wykonałam polecenie.
-Harry?
-Tak?
-Zrób to
-Co?-zaśmiał się
-Chce mieć to za sobą
-Jeśli nie chesz...
-Chce!
-Summy?
-Ta?
-Jaki lubisz smak?
-Kiwi,a co to ma do rzeczy?
-Nie ma takiego smaku prezerwatywy.
-Jesteś obleśny!...Zrób to...teraz
Założył na penisa prezerwatywe.Czułam go przy moim wejściu.Wszedł.O boże.Czułam go w sobie.
-Harry mów do mnie.-błagam
-Nie wiesz ile rzeczy chciałbym teraz z tobą zrobić,gdzie dotykać,co całować...-był już we mnie całą długością,a mnie przechodziły dreszcze
-Harry poruszaj się
-Niegrzeczna Summer-poruszał się we mnie a ja krzyczałam.
-Mów do mnie Summer
-Harry.......jest mi z...tttoobąąą....dobrzeeeeeeeee-doszłam.Odleciałam.Poczułam własny kosmos.Opadł obok mnie na łóżku.
-Będziemy razem.
-Na zawsze.
-Na zawsze.-potwierdził
-Summy?
-Tak?
-Jesteś płodna?
-Co?
-Czy jesteś płodna?
-Chyba tak-zaśmiałam się-Czemu pytasz?
-Bo skoro "tak" to jesteś w ciąży
-Co?!?!!?
-Gumka pękła
-Zrobiłeś to specjalnie!
-Summy ja....
-Nie...nie...nawidze cię!
-Summy proszę cię zobaczysz razem ją wychowamy!
-Nie to ja ją wychowam!A ty będziesz płacił alimenty!
-Nie razem ją wychowamy.Ja tu rządze i to ja decyduje o moim dziecku!
-To sobie je urodź!
-I jeszcze jedno...Nigdzie nie jedziesz -uśmechnoł się.
-Co?!?!?!
-Nigdzie-śmiał się
*9 miesięcy później*
---------------------------------------------
O matko jaki okropny!Miałam mało czasu i nie chciałam się spóźnić.Next w środe :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz