Jechaliśmy do niego.Całą droge bawiłam się palcami.Stanoł.Stanoł
-Zaczekaj tu
-Nie.
-Więc chodź
Wyszliśmy na posesję.Tam stała ona.Kurwa.
-Harry?!?!
-To koniec !
-Co?!??
-To jest Summer moja narzeczona.
-Aha.Więc kochana Summer nie zdziw się codziennego seksu po godzinie.Tylko seksu.Zero życia sam seks.On cię wykorzysta.-wpiłam się w jego usta.A on zdziwiony odwzajemnił pocaunek.Gdy skończyliśmy pozdrowiłam ją środkowym palcem.Weszliśmy do domu i ja obrażona poszłam do sypialni i spakowałam pare rzeczy.
-I tak będziesz chodzić z domu do domu?!?!?!!?
-I tak będziesz mnie zdradzać?!???!
-Nie podnoś głosu?!??!?!?!?
-Harry zdradziłeś mnie!!!
-Summy nie oddałaś mi się jeszcze więc nie jesteśmy razem.
-Co?!?!-rycze
-Summy nie o to mi chodziło...
-Nie dotykaj mnie nigdy więcej!Rozumiesz?!??!?
-Summer przepraszam!
-Harry ja nie chce tego.
-Wyjeżdżam w niedziele
-Nigdzie nie jedziesz.
-Dlaczego ?!??
-Będziesz nosić moje dziecko i to ty je urodzisz!
-Bo ci kurwa urodze!!!
-Coś ty powiedziała?!??-podniósł ręke a ja odsunełam się o krok ale potem przeczesał nią włosy
-Myślałaś że Cię uderze?
-H-harry
-Nie możemy być razem...
-Harry kłucimy się ja się bałam i... i kocham Cię
-Też Cię kocham słońce-wyszeptał jakby bał się że ktoś usłyszy
-Harry ale gdy powiedziałeś że nie jesteśmy parą bo nie uprawialiśmy seksu to... Czy ty tak myślisz?
-Summer wiesz że cię kocham.
-Odpowiedz-powiedziałam oschle
-Troche-westchnoł
-Zróbmy to.
-Co?!?
-Kocham Cię Harry
-Chodź tu-po chwili zamkoł mnie w swoich ramionach
-Zrobimy to kiedy będziesz gotowa.Nie chce cię zmuszać.
-Dobrze a Hazz...
-Tak?
-Wstydzisz się mnie ?
-Co?Nie !
-Garry widze...
-Hahaha wiesz mam na imie Harry a nie Garry kochanie.
-Nie zmieniaj tematu!
-Nie krzycz na mnie !
-Hazz?
-Tak?
-Ja mam tu mieszkać?
-Tak
-A praca?
-Jesteś moją asystentką kocie.
-Nie mów tak na mnie
-Dobrze kocie
-Znakomicie Haroldzie!
-Ej Kocie przeginasz!
-Hahaha nie Hazzuniu!
-Summer nie jestem głupi-śmiejąc się biegałam po jego domu,chciałam schować się na balkonie i schowałam ale po paru sekundach mnie znalazł.Wparował na balkon boso i posadził na barierce i zaczoł całować.
-Haroldzie-jąkałam.Wpił się w moją szyję.Zębami przygryzł moją skórę na co pisnełam.
-Teraz jesteś moja wiesz?
-Tak
sobota, 12 kwietnia 2014
Rozdział 17- C.M.R -Co.Mam.Robić?
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz