W ciszy dojechaliśmy pod szpital.Weszliśny do zatłoczonego budynku i czekaliśmy na naszą kolej.Po prawie 2 godzinach weszliśmy do gabinetu lekarza.Gdyby Maggie nie spała to...było by źle.Rozebraliśmy Maggie i powolnie położyliśmy na brzuszku.Dotykał palcami jej plecki a ona płakała.
-No chyba musimy zrobić prześwietlenie?
-Chyba?!?!-uniosłem się
-Znaczy musimy zrobić.Zapraszam opiekuna do podpisu.
-Idź-powiedziałem oschle
*Summy*
Poprowadził mnie do małej salki z dużym urządzeniem.
-Ma pani pieniądze na zabieg?
-Jaki zabieg?
-No musimy wykonać zabieg +za wizytę wyjdzie 150 zł.
-No nie mam aż tyle...-przyznałam i w sekundzie uniósł moją sukienkę do góry a ja wybiegłam z tego pomieszczenia.
-Niall wychodzimy!
-Co?Czemu?
-Później ci powiem-powiedziałam zdenerwowana
-No ale co z ....
-Dzień Dobry.-wszedł do pomieszczenia wysoki blondyn z białym fartuchem
-Co do lega dziecku?
-Pan jest lekarzem?-zapytał jeszcze bardziej zły Nialler
-Tak?-trwało to 20 minut ale ''rozkminił''że Maggie jest tylko poobijana.Zaczynał chyba coś podejrzewać więc wyszliśmy.Niall poszedł do apteki obok sklepu,aby kupić Maggie maść.Może zadzwonie do Harry'ego?..Nie wiemm...no..yhhhhh... Nie zrobie to jak położę spać Maggie.No u dzieci to normalne-biłam się z myślami aż do samochodu wszedł Niall.
-Do domu?
-Do domu!-uśmiechnełam się do niego.
-Niall może zadzwonię do Hazzy żeby wziął do siebie na weekend i parę dni Maggie?
-A ty co w tym czasie będziesz robić?
-Spędzę czas z tobą głuptasie!I pójdziemy na zakupy,żeby kupić wszystkie potrzebne rzeczy do Maggie.
-Ale przecież ja nie mam pieniędzy-udawał mój głos
-Powiem Harry'emu że musi dać mi....tysiaka bo inaczej...wymyślę coś
-No bo inaczej.Co?
-Maggie będzie chodziła do niego bez pampersów z brudnymi pieluchami,ubrankami,w wózku z lumpa.Coś się wymyśli.
-No ale wiesz ja mogę kupić wam znaczy nam znaczy tobie jakieś rzeczy dla Maggie.
-To tylko groźba Niall przecież jest ojcem musi się dołożyć!
-No dobrze ale jesteś pewna?
-Tak jestem pewna!
-No więc teraz?
-Nie no co ty!
-Jak będziemy w domu?
-Tak
-A Summer pojedziemy na kolację do twoich rodziców?
-Niall nie powinnam...tak pojedziemy-nie byłam u nich jeszcze a chcę żeby wiedzieli i pomogli mi inaczej zostanę tylko z Maggie... i Niall'em...raz się żyje...trudno.
-Tak zadzwonię do mamy?
-Teraz?
-Tak bo później nie dam rady...
-Cześć mamiś
-Cześ Summuś
-Dzwoniłaś?
-No tak chciałabym abyś przyszła z Harry'm do nas.
-Nie jestem z nim!
-Aha więc przyjdziesz sama?-zapytała podchwytliwie
-Nie z Niall'em
-Kto to?
-Nie kłam gadałaś z nim przez telefon!
-No dobrze przyjdziecie z Meg?
-*Maggie i nie
-Dlaczego?
-Póżniej pogadamy...
-To kiedy i gdzie?
-Mówiłaś coś o kolacji.
-Tak to w piątek o 16:00?
-17:40?
-Może być.Ale się na spóźnij
-Dobrze
-PA
-Pa
-No więc piątek 17:40 bez Maggie
-Dzisiaj mamy czwartek 12:06
-No dobra ja tam dzwonie do Hazzy
-Weź na głośnik ok?
-Okejcia
Włączyłam numer Harry'ego i po paru sygnałach odebrał.
-Cześć
-Summer jak się cieszę że dzwonisz!
-Nie odzywaj się do mnie rozmawiamy o dziecku!
-Summer-westchnął
-Za 20 minut Maggie będzie u ciebie i zostanie do ...-jąkałam się
-*na zawsze
-Nie ma takiej możliwości!
-Ja nie mam co tydzień nowego faceta!...Harry czekam !- na tle krzykneła jego dziwka.Na co obydwoje się roześmialiśmy.
-Za 20 minut będzie u ciebie z Maggie i szykuj tysiaczka!
-Na co!?!??!
-No muszę kupić Maggie wózek,łóżeczko,nosidełko,huśtawkę,nie licząc wielkiej ilości kremików,pampersów,ubranek,pieluch i...
-No ale przecież tamten zarabia!
-Ale to twoje dziecko!
-Ale masz własne pieniądze!
-No dobrze Maggie będzie przychodzić do ciebie w brudnych i śmierdzących ubrankach z lumpa...-zaczełam wymieniać
-Dobra już...ale nie dzisiaj
-Nie interesuje mnie to że masz dziwke!Masz się interesować swoją córką!
-No dobrze już i nie mam żadnej dziwki!
-Więc kto krzyczał że czeka?Nie denerwuj mnie!-rozłączyłam się a po moich policzkach spłyneły samotne łzy.
-Niall zatrzymaj się-
-Co?-zapytał zdezorientowany
-Dasz mi 20 minut a ty się zajmiesz Maggie?-błagałam
-Ale...
-Proszę!-cały czas błagałam
-Dobrze
*Niall*
Siedzę z Maggie już od 30 minut w tym samochodzie.Nie to że przeszkadza mi Maggie ale mi znaczy nam się już powoli nudzi!Zobaczyłem że do samochodu wchodzi młoda,czarnowłosa,promiennie uśmiechnięta kobieta.
-Summer?
-Tak ja?
-Boże ja bym cię nie poznał
-Miałam w ciąży wypatrzone rozmiary ale myślałam że będę jakieś 3 rozmiary w dół a teraz te rzeczy były na przecenach zaczeła przemowe
-Dobra już to gdzie on mieszka?
-Tutaj niedaleko.-podała mi ulicę i po chwili była pod domem.Ucałowałem czółko Maggie i Summy ideszła z nią na rękach.O boże jedyny,co dalej?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz