sobota, 28 czerwca 2014

Rozdział 28 (cz .1 ) - I co kurwa?Jest kurwa ta jebana moc!

*3 lata później *
*Summy* Uwaga: Osobiście chyba zamiast ''Summy'' będę pisać ''Sunny'' nie nie znam się na tych rozmowach ''szpitalno-pacjentowych'' ponieważ nikt na szczęście nie zadzwonił do mnie z taką informacją

Nasza przyszłość z Niall'em układa nam się wspaniale!Jest cudownie,Niall o ile dobrze słyszałam od Maggie to kupił mi pierścionek najprawdopodobniej zaręczynowy!Maggie powiedziała ''tata kupił piersconek mamusi''.Boże jedyny nie wiem czemu ale strasznie się ciecze że Maggie mówi na Nialla ''tata'' lub ''dada''
A na temat jej prawdziwego ojca to stracił kontakt gdy przeprowadziliśmy się do *Brixton to miasteczko obok Londynu jedzie się do niego dłuższą chwilę bo około 20 minut.
A no właśnie przeprowadziliśmy się do pięknego domku a właściwie willi!Nie chciałam aby dom był drogi bo to naraziło by nas a w szczególności Niall'a na koszty.Oczywiście nie zapomnę dodać że obydwoje mamy pracę a Maggie chodzi do przedszkola w którym pracuję jako sekretarka więc gdy kończę pracę odbieram Maggie z przedszkola za jednym razem.Niall pracuję jako kucharz w jednej najpopularniejszej restauracji w całym Brixton a nawet znana jest w całym kraju!Osobiście kocham go tak strasznie że nie mogę bez niego żyć,nawet w pracy!Jeszcze chcielibyśmy ochrzcić Maggie,wylecieć na wakacje za granicę i chcielibyśmy mieć w przyszłości własne dziecko.A tak poza tematem to mamy dzisiaj rocznicę naszego poznania!Chyba pamięta bo rano kazał po pracy odwieść mi ją do moich rodziców.Po niecierpliwie skończonej pracy odwiozłam do domu moich rodziców Maggie.Oczywiście gdy widzieli ją pierwszy raz wyzywali mnie od dziwki,suki itd ale pamiętam że Niall powiedział że po prostu nie chce aby mnie tak wyzywali i jeżeli tak będzie cały czas to nie będą się widywać z ich wnuczką.Była wtedy mała sprzeczka ale Niall zachowywał wtedy spokój.Powiedzieli mi że jeżeli jutro o 12:30 punkt nie będę po nią to odwiozą ją do Harry'ego albo do domu dziecka więc o 12 muszę wyjechać z domu żeby się nie spóźnić;moi rodziciele są zdolni aby zawieść ją do Harry'ego bez mojej zgodyn.Dlaczego?Maggie im po porostu przeszkadza!Ale ja nie mam zamiaru dawać jemu Maggie!Więc jechałam już do domu i byłam na swojej ulicy gdy nagle zadzwonił do mnie telefon.Nieznany.Dziwne ale odebrałam połączenie.
-Halo?
-Dzień Dobry Szpital Miejski im. Świętego Ambrożego w naszym szpitalu znajduję się Pan Niall Horan prosil aby do pani zadzwonić- w tym momencie gwałtownie zahamowałam,odetchnęłam z ugą gdy sprawdziła lusterko boczne i okazało się że nikt za mną wyjedzie;nikt we mnie nie wjechał-nie spowodowałam wypadku.
-C-co?
-W naszym szpitalu znajduję się Pan Niall Horan,kazał do pani zadzwonić czy przekazać mu jakieś informację?
-Tak...J-ja przyjadę do niego...-Chciałam zapytać co mu się stało ''wydusić'' jakieś informacje ale osoba rozmawiająca ze mną najprawdopodobniej pielęgniarka przerwała mi
-Jak się Pani nazywa?
-Summy/Sunny Goulding
-Więc jak?
-Summer Goulding,jaka to ulica?
- Happily Street
-Dobrze proszę przekazać że będę za około 30 minut
-Dobrze,Do Widzenia-rozłączyłam się w połowie zdania bo wydawało się że chciała jeszcze coś powiedzieć...Nagle powiedzieć... O co chodzi?...Muszę tam być jak najszybciej!Nie długo później stałam samochodem pod domem gdy weszłam zamówiłam Taxi która ma się pojawić za około 20 minut na moje szczęście.Szybko weszłam do domu przebrałam się w jakieś jeansowe rzeczy które wpadły mi w ręce w łazience szybko zrobiłam dziwne ale prostą kreskę eyelinerem i spojrzałam na zegarek.Zaraz powinna zjawić się taksówka,wrzuciłam do torebki Iphone,kartę kredytową i paręnaście drobnych pieniędzy.Wzięłam do ręki klucze i kierowałam się ku wyjściu z domu.Zaraz gdy stanęłam na zewnętrznej stronie domu pod posesję podjechała upragniona taksówka.Szybko zamknęłam drzwi na klucz i poszłam do samochosu czekającego na mnie.
-Gdzie?
-Do szpitala
-Jakiego?
-Jaki jest najbliżej?-odpowiedziałam pytaniem na pytanie
-Noo im.Świętej Rose
-Nieee to nie ten a jeszcze troszkę dalej?
-A do Świętego Ambrożego?
-Tak,tak-Odjechał szybko
-Ja radzę pani zabrać z tego miejsca zabrać bliską osobę bo ona tam długo nie porzyje
-Co ?To nie możliwe przecież muszą go operować,zrobić badania itd
-Tam jest o prawię połowę za mało lekarzy nie radzę ja osobiście-myślałam o tym że jak najszybciej muszę zostawić Niall'a.Siedziałam cicho w zamyśleniach aż dojechaliśmy pod szpital.Wybiegłam z auta zapominając zapłacić kierowcy po chwili cała zdyszana i znając siebie czerwona na twarzy.
-W jakiej sali leży Niall?Znaczy Pan Niall Horan?-Poprawiłam się
-2 piętro 3 pokój po lewej proszę zapytać lekarzy-Z pośpiechu nie szukałam windy lecz wbiegłam schodami na drugie piętro podziwiając samą siebie.Odnalazłam pokój lekarzy do którego udałam się już wolniejszym tempem.Zapukałam a po chwili weszłam:
-Prze-przepraszam gdzie leży pan Horan?
-Summer Goulding?
-Tak?
-Sala numer 7 ale proszę Panią Pan Niall jest w śpiączce farmakologicznej i to jedyne co mogliśmy zrobić ponieważ za późno został przywieziony do naszego szpitala.
-No dobrze...A kiedy on się obudzi?-zapytałam i tym samym przyznałam że nie znam się na tym fachu
-Nie wiadomo może za godzinę może za dwie,może jutro może za miesiąc może nigdy
-Proszę nie mówić ostatniej wersji nigdy więcej !-Prawie krzyknęłam
-Ale proszę Pani Pan Horan ma 46-50 % szans na przeżycie
-Dobrze ale sala nr 7 ?
Summy ''czekająca na wyrok''
-Pan Horan jest w za bardzo złym stanie aby można było go odwiedzić nawet na chwilę-po tym dopiero do mnie dotarło to że Niall może umrzeć wybiegłam z sali i szukałam sali nr 7.Szybko ją odnalazłam i spojrzałam przez szybę na jakiejś maszynie z mały telewizorkiem.Pokazana w tym telewizorku była kreska ''skacząca'' w górę w dół.Nagle zatrzymała się a maszyna zaczęła głośno pikać.W głowie miałam myśl ''Co to?''.Po paru sekundach doszło do mnie że to puls.Zaczęłam się wydzierać pielęgniarka podbiegła do mnie i zapytała o co chodzi ja na to że ''coś się tam stało'' a pielęgniarka zaczęła krzyczeć i jednocześnie wołać lekarza.Przybiegł i w ułamku sekundy wparował do sali.Kazali mi nie patrzeć- tak też zrobiłam.Reanimowali go 26 minut i 4 sekundy.Liczyłam myśląc że to mnie jakoś uspokoi ale nic.Siedziałam  na niewygodnym krześle i ''czekałam na wyrok''. Lekarze wyszli z opuszczonymi głowami.
-Proszę pani?
-Słucham?
-Pan Horan nie żyje...-wtedy do mnie dotarło,straciłam moją jedną z dwóch najcenniejszych rzeczy.Teraz została mi tylko Maggie.



__________
Przepraszam za opóźnienie i za połowę rozdziału ale...mam nadzieję że następna część będzie jeszcze dzisiaj!!!Zaraz next na Fear :D

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz