-Summy...Mogę się do Ciebie wprowadzić?-zapytałem bez żadnych emocji
-Czekaj,co?
-Półtorej tygodnia maksymalnie dwa!Okej?
-No ale ty masz mieszkanie?
-No tak ale oddaję je siostrze a w nowym kończy się remont to jest tylko półtorej tygodnia około 11-12 dni!
-Tydzień.-zaproponowałam
-Półtorej.-on zaproponował
-Tydzień.-zaczęłam się z nim kłucić
-Półtorej.-on zaczynał się odszczekiwać
-Tydzień dwa dni-chciałam skończyć tą rozmowę
-Tydzień trzy dni
-Dobra.
-Dobra-a tak właściwie czemu się zgodziłam, bo nie pamiętam?
-Zaraz wracam
-Okey -wrócił po około minucie trzymając w jednej ręce mała która bawiła się jego loczkami Ja też to lubię Kurwa.Zachichotałam sama z siebie,nawet dość głośno.Harry spojrzał się na mnie zabawnie a ja...A wracając do tematu w drugiej dużą torbę.
-Mama!Hally mnie gilgocze !- Tylko że z ostatniego słowa nie zrozumiałam za dużo bo za bardzo się śmiała.
-Mała, nie Harry tylko tata!
-Tata?
-Tak tata
-A ja jus mam tatusia
-Nie masz bo to ja nim jestem wiesz?
-Ty?-Dotknęła paluszkiem Harry'ego w nos
-Ja-Pokazał jej dołeczki
-Mama,a gdzie 2 dada ?
-Nie ma go -powstrzymywałam łzy
-Taty nie ma i już nie będzie-Harry zrobił dziwną minę nie wiedząc o co chodzi.Gdy zszedł ze schodów położył małą na ziemi i podszedł do mnie.
-Co jest?
-Nie żyje,Niall nie żyje
*Harry*
O boże,trochę mi przykro no ale halo.Jeden punkt dla mnie!Nie odezwałem się.Drogę przetrwaliśmy w ciszy.Jechaliśmy 20-25 minut?Coś takiego.Weszliśmy do dobrze urządzonego małego - w porównaniu do mojego domu.
-To gdzie mogę zostawić rzeczy?-przerwałem długą ciszę
-Pierwszy pokój w lewo
-Okej-odniosłem torbę do podanego pokoju nie zwracając na jego wygląd
-Mogę zrobić kolację,jeśli chcesz...
-N-nie nie mam ochoty jeść.Możesz iść położyć małą,bo leży na kanapie?
-A kąpiel coś takiego?Hmm?
-Jest zmęczona na razie niech się chociaż z 30 minut zdrzemnie-poszedłem do dobrze urządzonego salonu.Wziąłem malutką na ręce i... nie widziałem gdzie jest jej pokój.
-Maggie gdzie twój pokoik ?
-Tam -wskazała paluszkiem na białe drzwi,zaniosłem ją i utuliłem do snu.Brzydki jest ten pokój - pomyślałem.Wszedłem do salonu-nie było jej tam,przeszedłem też całą kuchnię i również jej tam nie było.Przeszedłem każdy pokój- nie licząc łazienek ale nie było jej tam-światła były zgaszone.Usłyszałem dźwięk rozbijanego się szkła.Gdzieś z dołu.Może piwnica.Parę sekund szukałem schodów prowadzących do piwnicy.Gdy je znalazłem szybko zbiegłem po nich.Na końcu dość długiego korytarza było roztrzaskane na 1000 kawałeczków lusterko obok tego taboret i sznur zapleciony kończył się on na szyi Summy która weszła na stołek,zamknęła oczy a ja w tym czasie zacząłem biec jak najszybciej potrafiłem.Ona słysząc że biegnę zeskoczyła ze stołka.Ułamek sekundy później byłem przy niej.Podniosłem ją do góry i zsunąłem sznurek z tej szyi.Położyłem ją na podłodze.
-Summy,Summy-delikatnie uderzyłem ją w policzek.Sprawdziłem puls-żyje.Nie wierze że to robię.
Wymierzyłem jej policzek.Po paru sekundach otworzyła oczy.
-Dlaczego to zrobiłeś!?!?-zaczęła na mnie krzyczeć
-Uratowałem Cię?
Muzyka
-Nie możesz tego robić!Nie możesz odchodzić!
-Dlaczego?-zapytała płacząc
-Nie możesz
-Ale Harry ja nie dam rady nie rozumiesz tego!!!Kurwa odpierdol się!!!
-Nie!!!Pomogę Ci,rozumiesz?Jestem tutaj-złapałem ją za nadgarstki
-Ale to boli- płakała
-Cii -przytuliłem ją
-Harry,ja nie potrafię
-Potrafisz wierzę w to-powiedziałem prawdę
*Perspektywa Summy *
Płakałam w jego tors.Jestem głupia.Jestem skończoną idiotką.Mam tego dość.Co pomyśli moja matka,pani Maura co pomyślą ludzie?Kurwa mać.
-Idź się połóż spać,okej?
-Okej-poszliśmy na górę weszłam do swojej sypialni po piżamę i poszłam do łazienki się przebrać.Nie mam siły.Zmyłam tylko makijaż.Jutro wezmę prysznic.Weszłam do sypialni i zobaczyłam Harry'ego leżącego na podłodze przykrywającego się kocem.
-Co ty tu robisz?
-Skąd mam wiedzieć co będziesz robić?
-Harry naprawdę będzie ok
-Nie nie będzie ok
-Leć do drugiego pokoju
-N I E -podeszłam do łóżka i rzuciłam mu poduszkę
-Nie zimno?
-Przecież mamy lato z tego co słyszałem !
-Aha?
-Smacznych snów
-Dziękuje
Położułam się na łóżku i odpłynęłam w krainę Morfeusza.To co zobaczyłam w śnie mnie przeraziło.
Sen:
Niall.Stał tam Niall w swoich ciasnych Jeansach i czarnej koszulce.
-Summer- Niall powiedział do mnie Niall
-Niall- powiedziałam do niego
-Posłuchaj mnie.Masz żyć normalnie jakby mnie nigdy nie było.Bez żadnej żałoby ani nic takiego.O to ciebie tylko proszę.
-Niall...
-A i jeszcze jedno.Bądź z Harry'm.Uwierz wiem co mówię.Summer to jest dość skomplikowane ale wiem co mówię.
Obudziłam się.Przy drzwiach stał.Jakby przezroczysty Niall.
-To nie było złudzenie.Proszę posłuchaj tego co mówiłem.Żegnaj
Boże.Harry?Może Niall mówi prawdę?Po pogrzebie Niall się z tąt wyprowadzam.Jedno jest pewne.W innym kraju zacznę nowe życie.
____FUCK!Dni mi się pomyliły i myślałam że rozdział ma być w niedzielę :<
Wiem krótki ale chciałam go dodać jak najszybciej.W ŚRODĘ NEXT NA FEAR
Boshh kiedyy next!!!!
OdpowiedzUsuń